Jak informuje "Super Express" impreza odbyła się w piątek w "podwarszawskiej wili Romana Giertycha". Nie zabrakło bardzo znanych gości ze świata polityki: był Kazimierz Marcinkiewicz, Ryszard Kalisz czy Tomasz Nałęcz.

Reklama

- I chyba było zdecydowanie za głośno, bo sąsiedzi wezwali policję do wilii Giertycha – pisze tabloid. Interwencję funkcjonariuszy – około godziny 22 - potwierdza też stołeczna policja. Skończyło się na pouczeniu. Jednak, jak twierdzi "Super Express", policjanci zostali wezwani do willi Giertycha jeszcze raz, gdy było już grubo po północy. – Zanim radiowóz podjechał pod bramę, rozbawieni goście opuszczali już posesję prawnika – czytamy w gazecie. W niedzielę sąsiedzi złożyli oficjalne zawiadomienie o zakłóceniu ciszy nocnej.

Co na to sam Giertych? Za pierwszym razem prawnik był zdziwiony, zapowiedział, że musi sprawę sprawdzić i poprosił o kolejny telefon. Według dziennikarzy "SE" ponownie już nie odebrał telefonu. Wieczorem z kolei opublikował oświadczenie w sieci pod hasłem "Samokrytyka".

Tak, przyznaję, że w dniu 23 czerwca roku bieżącego dopuściłem się zorganizowania imprezy w moim ogrodzie. Impreza odbyła się w przededniu wigilii połowinek pomiędzy miesięcznicami. Podczas przyjęcia zamiast marszów patriotycznych, żałobnych oraz pieśni wojskowych grano piosenki płoche, trzpiotne i cudzoziemskie. Przechodzę tutaj do kolejnego wyznania, które przychodzi mi z ogromnym trudem, ale rzeczywistość jest właśnie taka. Podczas przyjęcia serwowano... alkohol. Nikt go w prawdzie nie nadużył, ale zdaję sobie sprawę ze złego przykładu, który rozsiał się wobec okolicznej ludności znanej z tego, że o podobnych używkach dowiaduje się jedynie z reklam w TVP. Z jeszcze większym wstydem przyznaję, że podczas imprezy goście śpiewali "Sto lat", jakby nie wiedzieli, że tego typu życzenia w dobie obniżenia wieku emerytalnego są czystym przejawem braku propaństwowej postawy zachęcającym do nieodpowiedzialnego obciążania długim wiekiem ZUS-u.
Nadto podczas całej, długiej imprezy nikt nie krzyczał "Jarosław, Jarosław", ani nie żądał ujawnienia żadnej ukrytej przez wrogów prawdy.
W związku z powyższym przedkładam autodenuncjacyjny wniosek o powołanie Komisji Śledczej ds. zbadania przyczyn, przebiegu i skutków imprezy w domu państwa Giertych. Z góry deklaruję, że stawię się przed Komisją i mam nadzieję, że Sejm powoła na jej przewodniczącego Marka Suskiego. Wówczas wrócimy do jego pytania o rachunek i będzie wiadomo, że chodziło o rachunek za imprezę, a on swoim bystrym. profetyckim umysłem już w środę wiedział o co pytać.

Reklama

Na końcu, w dopisku sugeruje też, że "TVPiS rozdziera szaty o organizację imprezy pewnie dlatego, że nie zaprosił Jacka Kurskiego". Ach, te czasu Jacku kiedy przygrywałeś nam na gitarze i śpiewałeś Twoje hasło "Tylko Kaczka głupi ptak mówi tak, tak, tak" - kwituje.