Antyterroryści, zamiast zatrzymać podejrzanego o związki z pseudokibicami mężczyzny wpadli do mieszkania w Jarosławiu, w którym ojciec samotnie wychowuje trójkę dzieci. Zorientowali się, że to pomyłka, bo ich cel miał mieszkać sam - informuje RMF FM. Zanim błąd naprawiono, podejrzany, który był celem pograniczników zdążył już uciec.
- tłumaczy się z pomyłki Piotr Zakielarz z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Pozamieniane zostały bowiem miejsca zamieszkania lokatorów. - dodaje Zakielarz.
Resort spraw wewnętrznych już zareagował na tę wpadkę. - czytamy w komunikacie rzecznik prasowej Komendanta Głównego S, ppor. Agnieszki Golias. Sprawę jednocześnie wyjaśnia też dowódca Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Pogranicznicy przepraszają także za swój błąd i zapewniają, że rodzina, do której weszli antyterroryści dostanie pomoc psychologiczną.