W lipcu sąd wyznaczył termin rozprawy na 28 września, po tym, jak od wyroku odwołali się obrońcy obwinionych.

Reklama

Jednak na początku sierpnia sędzia, który miał prowadzić tę sprawę został zatrzymany za jazdę po pijanemu. W czasie pracy miał spowodować w Suwałkach kolizję drogową i uciec z miejsca zdarzenia. W Augustowie zatrzymali go policjanci. Miał 1,8 promila alkoholu w organizmie.

Prezes suwalskiego sądu zdecydował o natychmiastowym zawieszeniu sędziego Waldemara M. w czynnościach służbowych do czasu wydania uchwały przez Sąd Dyscyplinarny.

Jak poinformowano w poniedziałek PAP w sądzie, z tego powodu sprawa została "zdjęta z wokandy". Odbyło się losowanie innego sędziego referenta do przeprowadzenia apelacji, ale okazało się, że orzekał on już w tej sprawie. Dlatego w środę zostanie przeprowadzone "losowanie na żądanie" z wyłączeniem sędziów, którzy prowadzili to postępowanie.

Sąd Rejonowy w Suwałkach w maju uznał winę działaczy KOD w tej głośnej sprawie. Według sądu obwinieni sprowokowali sytuację i uczestniczyli w zakłóceniu spokoju i porządku publicznego. Odstąpił jednak od wymierzenia im kary, bo wziął pod uwagę, że wcześniej nie byli oni karani.

Reklama

Mimo to obrońcy obwinionych złożyli apelacje i chcą ich uniewinnienia. Zarzucili sądowi błąd w ustaleniach faktycznych oraz obrazę przepisów prawa. Jeden z obrońców chce, by ewentualnie proces został przeprowadzony ponownie.

Proces, który po raz trzeci odbył się w Suwałkach dotyczył wydarzeń z marca 2016 roku. Wówczas, ostatniego dnia kampanii wyborczej do Senatu w części województwa podlaskiego Anna Maria Anders, która ubiegała się o mandat (i go ostatecznie zdobyła) uczestniczyła w otwarciu wystawy "Armia Skazańców" w Archiwum Państwowym w Suwałkach. Wystawa poświęcona była jej ojcu. Wraz córką generała w jej otwarciu uczestniczył m.in. ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński.

Uroczystość została zakłócona przez grupę osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Część z nich miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Doszło do utarczek słownych. Kilka miesięcy po zdarzeniu policja postawiła pięciu osobom zarzuty z kodeksu wykroczeń, dotyczące naruszenia porządku w miejscu publicznym.

W pierwszym procesie przed sądem rejonowym zapadł wyrok uniewinniający protestujących. Został on jednak w całości uchylony przez sąd okręgowy.

W powtórnym procesie w I instancji cała piątka obwinionych została uniewinniona, a sąd odwoławczy - rozpoznając apelację policji - wobec dwóch osób wyroki utrzymał, a wobec trzech ponownie uchylił i przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Suwałkach.