Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska armia ma problemy z pozyskaniem chętnych. Będzie rozdawać ulotki w centrach handlowych

6 listopada 2018, 07:45
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Polski żołnierz
Polski żołnierz/Shutterstock
Polska armia wciąż ma problemy z pozyskaniem chętnych. Lekarstwem ma być kolejna kampania społeczna i rozdawanie ulotek w gminach i centrach handlowych.

„Zostań Żołnierzem Rzeczpospolitej” – tak nazywa się akcja, dzięki której MON chce zwiększyć „stan osobowy polskiej armii we wszystkich jej obszarach”. Poszukiwani są więc kandydaci do: wojsk lądowych, specjalnych, lotnictwa, marynarki wojennej i obrony terytorialnej. MON przekonuje, że tylko w przyszłym roku do armii ma zostać przyjętych 10 tys. mundurowych. W ramach programu żołnierze zawodowi mają jeździć po gminach, centrach handlowych czy ośrodkach sportu, wręczać foldery i ulotki i przekonywać o atrakcyjności pracy w armii.

Ale to już było…

Obecna ekipa rządowa chce, by cała armia docelowo liczyła 200 tys. żołnierzy. Początkowo zakładano, że 53 tys. ma należeć do Wojsk Obrony Terytorialnej, pozostali mają być zawodowcami. Antoni Macierewicz, były szef MON, który tworzył oddziały terytorialsów, proponował, by pełna liczebność tej formacji została osiągnięta już w 2019 r. Obecny szef MON Mariusz Błaszczak uznał, że te ambicje były zbyt wygórowane i w lipcu potwierdził, że WOT ma liczyć do 30 tys. żołnierzy.

mówi DGP Czesław Mroczek, poseł PO i były wiceminister obrony narodowej.

dodaje.

Poprzednia ekipa rządowa również ma za sobą kampanię pt. „Zawód żołnierz – dołącz do najlepszych”. Wtedy głównie poszukiwano ochotników, którzy chcieliby wstąpić do NSR. Liczebność tej formacji miała wynosić 20 tys. Maksymalna liczba, jaką osiągnięto, to nieco ponad 11 tys.

broni tamtej kampanii Czesław Mroczek. dodaje.

Sami przyjdą

Zdaniem Mroczka oferta dla zawodowców jest niezła i nie trzeba w tym celu prowadzić specjalnej kampanii. Opozycja podkreśla, że jeśli armia będzie otwarta na przyjmowanie kandydatów do służby zawodowej, to komendanci WKU nie będą musieli stać w galeriach handlowych i zachęcać do przyjścia do wojska.

przekonuje gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony narodowej.

Akcji promocyjnej bronią jej autorzy.

– mówi Michał Jach, poseł PiS i przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

– przekonuje Jach.

Inicjatywy broni też dr Grzegorz Kwaśniak, pełnomocnik MON ds. obrony terytorialnej. przekonuje.

Brak konkretnej oferty

Komendanci WKU nie chcą się oficjalnie wypowiadać na temat chętnych do służby, ale przyznają, że kampania MON nie wzięła się z niczego. Do WKU zgłaszają się albo bezrobotni, którzy nie mają pomysłu na życie, albo tacy, których interesuje wyłącznie służba zawodowa, a nie NSR i WOT. A obecnemu kierownictwu głównie na tym zależy.

– mówi gen. Roman Polko, były dowódca GROM.

dodaje. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj