Skandaliczna pomyłka w Iławie (Warmińsko-Mazurskie). Pracownik prosektorium wydał rodzinie złe zwłoki. Makabryczny błąd wyszedł dopiero na pogrzebie, gdy krewni zorientowali się, że w trumnie leży nie ukochany dziadek, a zupełnie obcy człowiek.
"Garnitury nie pasowały. Ubranie było za duże" - mówi Polsatowi Mirosław Jelonek, syn zmarłego. Rodzina od razu, prosto z kaplicy w Lubawie, pojechała do szpitala. Okazało się, że zmarły Stanisław Jelonek jest właśnie chowany przez inną rodzinę.
Roztrzęsione rodziny oddały sobie zwłoki, ale dalej nie mogły ich pochować. Bo przecież ubrania nie pasowały. Dlatego żałobnicy zażądali od pracownika prosektorium przebrania zwłok. Ten nie chciał. Dopiero policja przekonała go, by naprawił błąd.
Szpital obiecuje, że wynagrodzi rodzinom całą sytuację, a pracownik, który pomylił zwłoki, straci pracę w prosektorium.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl