Jak pisze dziennik, centra handlowe tracą na zakazie handlu w niedzielę, ale nie wszystkie. Z raportu Retail Institute, do którego dotarła "Rzeczpospolita", wynika, że w I kwartale br. liczba klientów w 120 badanych centrach spadła w sumie o 0,5 proc., a obroty o 0,1 proc. Sytuacja mocno różni się jednak w zależności od wielkości centrum.
- powiedziała gazecie Anna Szmeja, prezes Retail Institute. Centrom średnim obroty spadły o 1,6 proc., a liczba gości o 1,8 proc. Najgorzej jest w tych małych – obroty spadły o 7,4 proc., a liczba klientów o 4,8 proc.
Duże galerie handlowe radzą sobie lepiej, ponieważ zazwyczaj mają mocno rozwiniętą część gastronomiczną i rozrywkową z kinami oraz salami zabaw dla dzieci, toteż nawet w niedziele niehandlowe mają spore obroty. Małe centra często w ogóle rezygnują z otwierania się w niedzielę, uznając, że dla samej gastronomii klienci ich nie odwiedzą. Dlatego – choć zwykle mają większą grupę lokalnych firm jako najemców– znacznie gorzej radzą sobie ze skutkami ustawy.
Zresztą nawet sieciowi najemcy widzą negatywny efekt zakazu niedzielnego handlu. podało "Rz" biuro prasowe grupy LPP, znanej z marek Reserved czy House. W firmie przed wprowadzeniem ograniczenia handlu niedziele generowały 18 proc. obrotów, a w 2018 r. udział niedzielnej sprzedaży obniżył się do 12 proc.
- powiedział "Rz" Grzegorz Pilch, prezes VRG (marki Vistula i W. Kruk). Roczne obroty centrów to według GfK w sumie 125,9 mld zł. Jest to więc bardzo ważny uczestnik rynku handlowego wartego 436,8 mld zł.
Od stycznia 2020 r. zacznie obowiązywać całkowity zakaz handlu w niedziele, handlowe będą tylko niedziele wypadające przed świętami. Dla sklepów to nowe wyzwania, ale taka wersja ograniczeń nie podoba się też większości Polaków. Wolimy np. dwie handlowe niedziele miesięcznie - pisze "Rz".