Na piątkowej konferencji prasowej przedstawiono wyniki kontroli w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Olecku (Warmińsko-mazurskie) po tragicznej śmierci 9-miesięcznej Blanki. Kontrolę w ubiegłym tygodniu zlecił burmistrz Olecka.
- poinformował burmistrz Olecka Karol Sobczak. Jak dodał, z przeprowadzonego wywiadu wynika, że pracownik regularnie monitorował sytuację w rodzinie. – dodał.
- powiedział, dodając, że było to działanie na tyle szybkie, że już 5 listopada sąd na wniosek MOPS-u . Jak mówił, podczas gdy dziecko przebywało w tzw. pogotowiu zastępczym, matka poddała się terapii, leczeniu i cały czas
- powiedział. Jak dodał, mimo to 14 marca na rozprawie sądowej, na której nie pojawił się pracownik MOPS, sąd wydał opinię, że dziecko powinno trafić z powrotem do matki.
Burmistrz poinformował, że dokumentacja MOPS w tej sprawie została zabezpieczona przez prokuraturę, ale ma nadzieję, że ta przekaże miastu kserokopie. Władze miasta Olecko chcą zakończyć kontrolę do 31 sierpnia.- powiedział Karol Sobczak.
Wiceburmistrz Olecka Sylwia Wieloch powiedziała, że po powrocie Blanki do biologicznej matki nic nie wskazywało na to, że dziecko jest maltretowane.- dodała Wieloch.
- dodał burmistrz Sobczak.
Burmistrz poinformował, że Anna W. niedługo przed tragedią otrzymała z MOPS sporą kwotę pieniędzy, chodziło o różne świadczenia związane z urodzeniem dziecka oraz pomoc socjalną. Kwotę ok. 3 tys. zł kobieta przeznaczyła w części na spłatę czynszu i na ubranka dla dziecka. Planowała też kupić dziecku łóżeczko. Nie wiadomo, jak spożytkowała resztę pieniędzy.
9-miesięczna dziewczynka zmarła 21 czerwca. Policja zatrzymała w związku ze śmiercią dziecka jego rodziców. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była też wykorzystana seksualnie.
W poniedziałek ojciec został zwolniony z aresztu, gdyż dowody wskazują, że nie był sprawcą zarzucanych mu czynów. Prokuratura postawiła mu wcześniej takie same zarzuty jak Annie W. Wyniki badań DNA dowodzą, że ślady biologiczne na ciele zmarłej dziewczynki nie należą do Grzegorza W. Z kolei wydruki połączeń telefonicznych i lokalizacja telefonu komórkowego wskazują, że w czasie zbrodni nie było go w mieszkaniu, gdzie dokonano zbrodni. Także świadkowie potwierdzają, że był w tym czasie w innym miejscu.
W czwartek Prokuratura Regionalna w Gdańsku przejęła od Prokuratury Okręgowej w Suwałkach śledztwo w sprawie śmierci dziewięciomiesięcznej Blanki oraz drugie postępowanie - dotyczące niedopełnienia obowiązków służbowych w działaniach instytucji zobowiązanych do nadzoru nad rodziną dziecka.