Szczęście, że na przejściu dla pieszych, którego pilnował mężczyzna, nic złego się nie stało. Policjanci zabrali pijaka ze sobą. Będzie przesłuchany, kiedy tylko wytrzeźwieje. Raczej nie pomoże mu tłumaczenie, że chciał rozgrzać się alkoholem przed kilkugodzinnym staniem na świeżym i mroźnym powietrzu.