Ale śledczy sprawdzają też, czy przyczyną tragedii nie była awaria moździerza albo amunicji. Dziennikarze "Rzeczpospolitej" dotarli do wyjaśnień żołnierzy, na podstawie których można zrekonstruować przebieg ostrzału.

Grupa komandosów ma osłaniać odwrót kolegów z rejonu wioski. Dostają rozkaz przeprowadzenia demonstracji siły. Ustawiają moździerz i celują w okoliczne wzgórza - twierdzi gazeta. Pierwsza i druga salwa mijają wioskę, dopiero następne pociski uderzają w zabudowania. Żołnierze, obsługujący moździerz twierdzą, że nie zmienili ustawień sprzętu. Stąd podejrzenie, że zawiodła technika.