To, czy ważne informacje dotrą do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zależeć będzie od Moskwy. To nie żart. Łączność w prezydenckim samolocie mają założyć Rosjanie. Naszym wojskowym zupełnie nie przeszkadza, że ewentualni szpiedzy mogą zamontować prezydentowi podsłuch. "Po każdej takiej instalacji samolot jest sprawdzany" - zapewnia portal tvn24.pl rzecznik sił powietrznych Wiesław Grzegorzewski.
Rządowy samolot TU-154M, którym lata prezydent Kaczyński, jest już w Moskwie. Rosjanie założą w maszynie telefon satelitarny, dzięki któremu głowa państwa ma być natychmiast informowana o krytycznych sytuacjach.
Samolot wrócić ma do Polski na początku marca. Wtedy do Rosji poleci następny rządowy Tupolew, którym lata premier.
Problemy z informowaniem prezydenta o ważnych wydarzeniach wyszły na jaw po katastrofie wojskowego samolotu CASA. Lech Kaczyński nie miał pojęcia o tragedii i poleciał do Chorwacji.
Potem Kancelaria Prezydenta i rząd przerzucały się oskarżeniami, kto był odpowiedzialny za brak informacji. Telefon satelitarny w samolocie Kaczyńskiego ma zapobiec podobnym awanturom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|