Dziennik Gazeta Prawana logo

Grzeczny wywiad w TVN z gejami z orędzia

1 kwietnia 2008, 00:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wszyscy spodziewali się fajerwerków, a wystrzelił zaledwie kapiszon. W TVN reklamowany wywiad z gejami z orędzia prezydenta okazał się niewypałem. Ostre zazwyczaj języki autorów programu "Teraz My" stępiły się i wyszła grzeczna rozmowa, z której nic nie wynikało. O wiele ciekawsi byli inni goście - Tadeusz Cymański i Tomasz Raczek.

Rozczarowanie - tak chyba najlepiej można ocenić rozmowę w programi "Teraz My" z Brendanem Feyem i Tomem Moultonem, dwoma gejami, których wizerunek wykorzystano w słynnym już orędziu prezydenta Kaczyńskiego. Czy dlatego, że TVN opłacił ich przyjazd do Polski prowadzący program Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski, znani z ciętego języka, raptem stracili kły? Zadawali grzeczne pytania i otrzymywali grzeczne odpowiedzi, z których nic nie wynikało. Po co w takim razie zaproszono parę gejów?

Fey i Moulton mówili o równości wszystkich ludzi, o tym, że geje są dyskryminowani, że spotykali się również z przejawami niechęci. Ich zdaniem źle się stało, że użyto ich wizerunku, ale dobrze, że o stosunku do gejów stało się głośno. I powtórzyli, że chcą spotkać się z polskim prezydentem. Od tego uzależniają, czy wniosą pozew do sądu. Ale to nic nowego, już o tym mówili w licznych wywiadach.

Można odnieść wrażenie, że para gejów wykorzystuje rozgłos, żeby promować w Polsce związki osób tej samej płci. Bo o tym, że nie zostaną przyjęci przez prezydenta było wiadomo już wcześniej. Tym bardziej, że w orędziu (pytanie czy szczęśliwie) użyto ich wizerunku, aby dać wyraz niechęci prezydenta nie do gejów, a do ich związków małżeńskich.

O wiele ciekawsza była dyskusja między posłem PiS Tadeuszem Cymańskim i dziennikarzem Tomaszem Raczkiem, przeprowadzona po wywiadzie z gejami. Raczek, który nie tak dawno przyznał się do odmiennej orientacji seksualnej, tłumaczył zaskoczonemu Cymańskiemu, że gejostwo też jest normą tylko, że "mniejszą", czyli mniej liczną. Ma też nadzieją, że związki gejów i lesbijek zostaną w Polsce w końcu zalegalizowane.

Tadeusz Cymański tłumaczył zaś, że i on, i PiS nie są przeciwko gejom i lesbijkom. Są właśnie przeciwko legalizacji ich związków. I przeciwko demonstracyjnemu obnoszeniu się z ich orientacją seksualną. Bo należący do "większej normy", czyli heteroseksualni, nie manifestują publicznie swych poglądów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj