Krzyk ludzi, szczęk gniecionych blach, pasażerowie leżący na podłodze i wzywający pomocy, krew - tak wyglądało wnętrze tramwaju, który zderzył się z rozpędzoną ciężarówką-cysterna. Do wypadku doszło przed godziną 19 w Gdańsku-Przeróbce. Na szczęście udało się uniknąć tragedii - wielkiego pożaru. Ciężarówka wiozła rozpuszczalnik. Gdyby wybuchł, większość pasażerów spłonęłaby żywcem.
To był moment nieuwagi. Silne uderzenie przewróciło kilkadziesiąt osób. Dlatego większość urazów to rany rąk, nóg i urazy głowy.
Pierwszy wagon tramwaju zderzył się z mercedesem - cysterną. Na szczęście nie doszło do pożaru. Cysterna przewoziła łatwopalny rozpuszczalnik. Nagły wybuch i ogień mogłyby zabić pasażerów.
"Dziewięć osób zostało hospitalizowanych, trzy z nich są ciężej ranne" - mówi oficer dyżurny pomorskiej straży pożarnej, Robert Walendziuk. Pięć osób odniosło lekkie obrażenia.
W tej chwili trwa ustalanie przyczyn wypadku. Trakcja tramwajowa jest poważnie uszkodzona. Jej naprawa może zająć nawet kilka dni. Przez ten czas mieszkańcy będą musieli korzystać z komunikacji zastępczej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane