Kiedyś największym powodzeniem cieszyła się amfetamina, dzisiaj młodzież sięga po łagodniejsze środki, ale za to w końskich dawkach. Jeśli kawa, to dwadzieścia filiżanek dziennie. Do tego opakowanie popularnych środków przeciwbólowych i kilka tabletek musujących Plusssz. 18-letni Janek S., tegoroczny maturzysta z dobrego warszawskiego liceum, nie ukrywa, że od dłuższego czasu jedzie na dopalaczach. "Stosuje się je sezonowo. Przed zaliczeniem półrocza, no i oczywiście teraz w czasie matur" - tłumaczy licealista.

Reklama

Janek fachowo wyjaśnia, że uczniowie na własny użytek dzielą dopalacze na dwie grupy: jedne to ich zdaniem naturalne środki, jak kawa, wszystkie napoje energetyzujące zawierające kofeinę, taurynę oraz guaranę, a także preparaty z miłorzębem japońskim wspomagającym pamięć i tabletki z magnezem. Druga grupa to leki zawierające efedrynę i pseudoefedrynę, które można kupić w aptece bez recepty.

Najwięcej maturzystów stosuje dopalacze z tzw. grupy naturalnej. "Pije się kilkanaście filiżanek kawy, tzw. siekier, do tego łyka tabletki z magnezem. Potem, by chwilowo oczyścić organizm, trzeba wypić herbatkę na przeczyszczenie. A potem znów pobieram kawkę" - wyjaśnia maturzystka Monika z prywatnego liceum w Warszawie.

Dopalacze z drugiej grupy to bardzo popularne środki przeciwgrypowe, ale też syropy na kaszel i leki na astmę. "Bierze się je całymi opakowaniami. Garść tabletek na raz. Tylko wtedy można osiągnąć pożądany efekt: nagły przypływ energii i lepsze przyswajanie wiedzy" - wyjaśnia Janek. "Leki są tańsze niż napoje energetyzujące, których trzeba wypić naprawdę dużo, aby zadziałały".

Lekarze twierdzą również, że coraz częściej przychodzą do nich młodzi ludzie, prosząc o przepisanie środków stosowanych przy leczeniu dzieci chorych na ADHD, bo poprawiają koncentrację. Gdy słyszą odmowę, próbują je kupić na czarnym rynku. Specjaliści alarmują tymczasem, że stosowanie dopalaczy jest niebezpieczne. "To pierwszy krok do uzależnienia" - mówi Bohdan Woronowicz, kierownik Ośrodka Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. "Na każde z dziesięciorga dzieciaków biorących wspomagacze jedno lub dwoje może w przyszłości popaść w różne uzależnienia" - wyjaśnia.

Joanna Kalinowska, kierowniczka warszawskiego Oddziału Dziennego dla Dzieci i Młodzieży Uzależnionej od Środków Psychoaktywnych ostrzega jednak, że po dopalaczach - tak jak po zażywaniu narkotyków - przychodzi dołek psychiczny. Pojawiają się stany lękowe, głód narkotyczny, depresja, które czasami mogą kończyć się nawet próbami samobójczymi. "Na razie jeszcze działają stymulatory, ale w sierpniu i wrześniu będą zauważalne pierwsze negatywne efekty maturalnego dopalania. I wtedy pojawi się kryzys" - przestrzega Kalinowska.

Co gorsza, problem nie dotyczy jedynie maturzystów. Jak twierdzą lekarze, po dopalacze sięgają coraz młodsze dzieci. Na forach internetowych roi się od wpisów gimnazjalistów, którzy opowiadają, że przygotowując się do klasówek czy egzaminów, wręcz butelkami piją tussipect, popularny syrop na kaszel.

p

ANNA BOGUSZ: Jakie dopalacze stosuje młodzież?
WŁODZIMIERZ JANISZEWSKI*:
Przede wszystkim syrop tussipect z efedryną. To substancja, która działa prawie identycznie jak amfetamina. Pobudza, daje uczucie siły, napędza i energetyzuje, dlatego stosowana jest przed egzaminami. Popularny jest też lek przeciwzapalny sudafed. Druga grupa to preparaty z opioidami, na przykład ascodan, który zawiera kodeinę, alkaloid wyodrębniony z soku mleczka makowego.

Po co młodzi ludzie stosują ibuprom zatoki, nurofen czy inne leki przeciwbólowe?
Stosują je po okresie pobudzenia. Działają na bóle głowy i uspokajają. Na szczęście nie uzależniają tak jak sudafed, tussipect czy ascodan.

Ile trzeba zażyć tych specyfików, by poczuć jakikolwiek efekt?
W przypadku leku na astmę studenci niedawno potrafili jednorazowo zażyć 20 tabletek. Kruszyli je, dodawali płyny i po przesączeniu stosowali dożylnie. Do pobudzenia wystarczy 5 tabletek sudafedu, ale niektórzy biorą cały listek. Dzięki temu mogą się uczyć w nocy. Na raz piją też 3 – 4 butelki tussipectu. Często go odparowują, bo wtedy łatwiej wypić.

Dopalacze można też kupić w sklepach.
To napoje energetyzujące z kofeiną, guaraną, tauryną, kreatyną oraz witaminami z grupy B i wyciągami z egzotycznych roślin żeń-szenia i miłorzębu. W niektórych jest wyciąg z ostrokrzewu paragwajskiego oraz neuroprzekaźnik mózgowy Gaba, który może uzależnić.

Młodzi ludzie przed egzaminami piją też kilkanaście filiżanek kawy z dodatkiem Plusssza. Jak to działa?
Plusssz active ma kofeinę. Mieszanka tego preparatu i kawy daje więc dużą energię. Ale to bardzo groźne, bo nie wolno pić więcej niż 2 – 3 filiżanki dziennie.

Czy leki amfetaminowe uzależniają?
Tak, ale dokładnych badań nie ma. Na szczęście zdecydowana większość młodych ludzi po egzaminach wycofuje się z ich stosowania. Ale jeżeli będą pamiętać, że sprawiało im to przyjemność, to jest to pierwsza faza uzależnienia. Nagłe odstawienie tych leków przy długim ich stosowaniu może doprowadzić do depresji, a nawet samobójstwa.

Leczył pan młodych ludzi, którzy zaczęli od dopalaczy, a skończyli na narkotykach?
Dwóch. Jeden już nie żyje. Podbierał babci leki na astmę i stosował je dożylnie. Namówili go koledzy, mówiąc, że będzie mógł przenosić góry.

*Włodzimierz Janiszewski, lekarz, specjalista epidemiolog, działa w fundacji pomagającej uzależnionej młodzieży Powrót z U