Dziennik Gazeta Prawana logo

Policja na podsłuchu. Wystarczy sprzęt za kilkaset złotych

13 maja 2020, 07:47
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Podsłuch
<p>Podsłuch</p>/Shutterstock
Włamania, domowe awantury, ucieczki z kwarantanny, alkoholowe libacje, przejazd rządowej kolumny. W policji wszystko słychać, a bohaterowie są znani z imienia i nazwiska.

Wystarczy sprzęt za kilkaset złotych. Bez problemu można kupić go w internecie. W Warszawie w dobrej jakości urządzenia można się zaopatrzyć 200 m od Komendy Stołecznej Policji. Później wystarczy już tylko znaleźć – również w internecie – częstotliwość, na której komunikują się funkcjonariusze. Wtedy świat tajemnic służbowych przestaje być zamknięty – łączność nie jest szyfrowana, nie ma zabezpieczenia kryptograficznego i można słuchać policjantów przy pracy niczym radia. Podawane są dane osobowe, dokładne adresy z numerami mieszkań, numery PESEL, informacje, kto jest w kwarantannie, kto wyszedł z więzienia, kogo nie przyjęli do szpitala psychiatrycznego.

Polska w pigułce

Czytelnik wysłał nam kilkaset nagrań policyjnych meldunków od początku marca do połowy maja. Są z podwarszawskich powiatów, małych lokalnych społeczności, gdzie wszyscy się znają i nawet bez imienia czy nazwiska wiadomo, o kogo chodzi. Domysłów nie trzeba jednak snuć, bo imion, nazwisk, adresów, zgłoszeń i meldunków można słuchać bez przeszkód. W naszej publikacji pozostawiamy je anonimowe.

W małej wsi położonej w Puszczy Mariańskiej problem ma pan Marek. Do jego domu dobija się brat. Jest agresywny. Dyżurny wysyła tam patrol i podaje dokładny adres oraz personalia zgłaszającego i tego, którego funkcjonariusze mają okiełznać.

ostrzega policjantów głos z dyżurki.

O życie boi się też pan Radosław, który dzwoni po pomoc.

– kieruje funkcjonariuszy pod żyrardowski adres dyżurny.

Przymusowe kwarantanny i akcja "zostań w domu" powodują, że interwencji jest więcej.

– słyszy przez radiostację patrol.

– Klara Ch. zgłasza, że rodzice ją przetrzymują. Jest pełnoletnia, nie jest ubezwłasnowolniona. Nie chcą jej z domu wypuścić, trzeba tam podjechać i zobaczyć, o co chodzi – to kolejna interwencja w małej wsi pod Żyrardowem. Mieszka tam tylko 56 osób, ale problemu z dowiedzeniem się, o kogo chodzi, nie ma, bo słychać dokładny adres i nazwisko zamkniętej dziewczyny.

Do jednego z domów opieki z wizytą i alkoholem przyszedł w odwiedziny mężczyzna. Dzięki policjantom dowiadujemy się, że jest tam kwarantanna. – – wydaje polecenie dyżurny.

– aktualizuje zgłoszenie policjant.

Historii z życia wziętych jest wiele. Epidemia rozdziela rodziny i utrudnia kontakt. Łatwiej go nawiązać, gdy się ma znajomego w policji.

– prosi kolegę z patrolu.

Przemoc w kwarantannie

Wiele zgłoszeń i interwencji w czasie epidemii dotyczy przemocy domowej. Ta rozwija się doskonale, gdy ludzie są zamknięci w czterech ścianach.

Na 112 Irena K. zgłosiła, że konkubent groził jej nożem.

– wydaje polecenie dyżurny.

W Puszczy Mariańskiej pod numer alarmowy zadzwonił dwunastolatek.

– słyszy patrol wysyłany na miejsce zgłoszenia.

Rodzinnych interwencji jest wiele

komenderuje dyżurny.

– następny ludzki dramat.

informuje dyżurny.

To tylko wycinek pracy funkcjonariuszy. Do tego dochodzą włamania do piwnic, na działki, tajemnicze samochody z podejrzanymi typami, wypadki, kolizje, a nawet kolumna rządowa jadąca 3 maja drogą ekspresową S8 na Jasną Górę.

– brzmi komunikat do wszystkich patroli na trasie przejazdu.

Gdy przedsiębiorcy jadą na strajk do Warszawy, też trzeba mieć na nich oko. Szczególnie na tych, co jadą na śląskich numerach rejestracyjnych.

– słychać w eterze.

Słuchać nie wolno

Stenogramy z przytaczanych meldunków i rozmów funkcjonariuszy, z adresami i personaliami, wysłaliśmy do Komendy Głównej Policji. Prosiliśmy o komentarz do podawania przez radiostacje wrażliwych informacji, standardy komunikacji i możliwość naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych (RODO).

– odpisał nam rzecznik KGP inspektor Mariusz Ciarka. Zwrócił też uwagę, że zgodnie z prawem telekomunikacyjnym „kto bez wymaganego pozwolenia używa urządzenia radiowego nadawczego lub nadawczo- odbiorczego, podlega karze grzywny do 1000 zł, a jeżeli sprawca działa w sposób uporczywy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

– mówi nam krótkofalowiec, którego poprosiliśmy o komentarz. Podkreślił, że od ponad dekady policjanci są wyposażani w terminale mobilne, które dają im dostęp do różnych baz danych bez konieczności przekazywania informacji wrażliwych przez radiostacje.

"Szybki dostęp do informacji jest w dzisiejszym świecie niezwykle cenny. Wiedzą o tym także policjanci, którzy obecnie mogą już w krótkim czasie ustalić m.in. dane skradzionego auta czy też tożsamość poszukiwanej osoby. A wszystko to dzięki terminalom mobilnym" – chwalił w 2009 r. KGP.

Faktem jest, że cyfryzacja policji postępuje, ale jak zwracają nam uwagę osoby zajmujące się radiokomunikacją, za wolno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj