Dziennik Gazeta Prawana logo

Pioruny polują na moją rodzinę

11 lipca 2008, 02:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pioruny polują na moją rodzinę
Inne
Błyskawice polują na rodzinę 11-letniej Klaudii Wiśniewskiej z Iwin (woj. dolnośląskie) już od prawie 60 lat. Pioruny zabijały przodków dziewczynki na polu, wślizgiwały się do domu, przerywały rodzinne spacery na świeżym powietrzu. Wreszcie jeden z nich dopadł też samą Klaudię - czytamy w "Fakcie".

I jak tu nie wierzyć w rodzinną klątwę? Bo grom zabił już prapradziada Klaudii, Wojciecha Gajdę i jego syna Mariana.

"Babcia mi opowiadała, że gdy wychodził w pole, świeciło słońce, a na niebie nie było widać ani jednej chmurki" - mówi "Faktowi" Klaudia.

A potem, w jednej chwili zerwał się wiatr, a bezchmurne dotąd niebo poczerniało. Pan Wojciech z synem i ciężarną żoną gnali ile sił do domu. Nie zdążyli jednak uciec. Najpierw rażony gromem padł Marian, potem jego ojciec. Babcia Marianna przeżyła, ale straciła dziecko - czytamy w "Fakcie".

Przed ośmiu laty piorun kulisty wpadł przez uchylone okno, do kuchni, gdzie akurat stała mama Klaudii, Ewelina. Potworny strach sprawił, że nie była w stanie ruszyć się z miejsca. Strwożona patrzyła tylko, jak rozbłyskująca, sycząca kula toczy się po kuchni. Nagle poczuła też żar, który poparzył jej ramię. Na szczęście piorun tak samo jak nagle wpadł do domu, tak i wypadł.

Od tej pory rodzina zawsze przed wyjściem bacznie obserwowała niebo. Ale znów nie pomogło. Tego dnia w czwartek w Iwinach niedaleko Bolesławca Klaudia wraz z przyjacielem zbierali truskawki. Kiedy zaczęło lekko kropić, dzieci postanowiły wrócić do domu. Nagle powietrze rozdarł przerażający huk i dziewczynka poczuła, że leci w powietrzu kilka metrów.

"Przed oczami zobaczyłam niebieski kolor i poczułam straszny ból w klatce piersiowej, tam, gdzie mam serce. Później pamiętam lot helikopterem i ciągły sygnał urządzenia, do którego byłam podłączona. Bałam się, że umieram" - opowiada "Faktowi" dziewczynka, która trafiła do szpitala w Łodzi.

Na szczęście poparzoną Klaudię udało się uratować. Dochodzi do siebie w szpitalu.

"Ja już się nie dziwię. Babcia i mama od dawna mnie ostrzegały przed piorunami" - mówi dziewczynka, siedząc na szpitalnym łóżku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj