Największa w historii defilada przejdzie ulicami stolicy w święto Wojska Polskiego wypadające w piątek. "Pokażemy to, co mamy najlepszego. Zapewniam, że warto to zobaczyć na własne oczy" - mówi "Faktowi" Bogdan Klich, minister obrony narodowej.

"Fakt" ujawnia już dziś, jak będzie wyglądało piątkowe święto. Żołnierze z placu Trzech Krzyży, Alejami Ujazdowskimi przejdą pod Belweder. Ruszą o godz. 14.00. Tuż za orkiestrą Wojska Polskiego będą szli żołnierze ze sztandarami, a za nimi kilka tysięcy wojskowych, m.in wojska lądowe, marynarka wojenna, siły powietrzne, a także wojskowi z Litwy, Francji, Niemiec, Słowacji i Ukrainy. Za nimi ustawią się tzw. grupy rekonstrukcyjne, czyli żołnierze przebrani w stroje z różnych okresów polskiego wojska.

Za nimi pododdziały konne. Później zaryczą silniki samochodów opancerzonych, m.in. Hummerów, Rosomaków, Skorpionów. Na placu Na Rozdrożu dołączą pojazdy gąsienicowe, kilkanaście sztuk czołgów Leopard i Twardy. Przeleci kilkadziesiąt samolotów: śmigłowce (m.in. szturmowe), myśliwce (np. F-16) i samoloty myśliwsko-bombowe.

W piątek po prostu trzeba być w Warszawie, by zobaczyć paradę na własne oczy. Będzie ona pokazem militarnej potęgi i sygnałem dla potencjalnych wrogów. Jeśli kiedykolwiek jakiś agresor zaatakuje nasze terytorium, będziemy mogli wystawić nowoczesną armię - pisze "Fakt".





Reklama