Niech mają się na baczności ci, którzy starają się uniknąć obowiązkowego poboru. Wojsko ruszyło pełną parą w poszukiwaniu nowych rekrutrów i to na pięć miesięcy przed ostatnim powołaniem. A ci, którzy chcą uciekać przed wojskiem, muszą wiedzieć, że pościg za nimi może trwać nawet 10 lat.
Wojskowe Komendy Uzupełnień pracują na zdwojonych obrotach. Wysyłają więcej wezwań do odbycia służby w armii - podaje RMF.
Minister obrony narodowej Bogdan Klich zapewnia, że ten nagły zryw nie jest niczym zaplanowywanym. "Do końca grudnia wszyscy oficerowie, pracownicy WKU muszą zamknąć sprawy poboru. W związku z tym muszą mieć porządek w papierach. Do tego potrzebne jest pełne rozpoznanie spraw, które nie zostały załatwione" - wyjaśnia Klich radiu.
Za uchylanie się od służby wojskowej grozi pięć lat więzienia, a w najlepszym wypadku grzywna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|