W poniedziałek około godz. 18 rozpoczął kolejny protest organizowany m.in. przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Przed Ministerstwem Edukacji Narodowej w al. Szucha zebrało się kilkaset osób, które miały ze sobą banery z napisami m.in. "Czarnek do domu".
- napisali na swoim profilu w mediach społecznościowych organizatorzy poniedziałkowej manifestacji, którzy domagają się dymisji ministra edukacji. Dodali w nim też, że solidaryzują się z rodzicami strajkujących dzieci, bo "w solidarności siła! Nadchodzi kres prawicowej indoktrynacji".
W pewnym momencie podczas pikiety kilkanaście osób wtargnęło na ulicę. Interweniowała policja. - napisał na Twitterze Strajk Kobiet. Podał też, że jedną z liderek protestów Klementynę Suchanow funkcjonariusze chcą wywieźć na komisariat.
Jak z kolei poinformowała Komenda Stołeczna Policji funkcjonariusze interweniowali w Al. Szucha, gdzie grupa uczestników nielegalnego zgromadzenia zablokowała jezdnię. - napisała KSP.
Jak dodała KSP wobec uczestników nielegalnego zgromadzenia podjęte zostały środki przewidziane prawem. - przekazała warszawska policja.
Po godz. 19 manifestacja spod siedziby Ministerstwa Edukacji Narodowej przeniosła się przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego. Grupa kilkuset pikietujących zablokowała również Plac Unii Lubelskiej. W pewnym momencie protestujący zaczęli chodzić dookoła ronda. Niektórzy odpalili race. Następnie uczestnicy manifestacji zaczęli wchodzić na Trasę Łazienkowską i blokować ruch na obu jezdniach. Potem ruszyli w kierunku pl. Trzech Krzyży.
Masowe protesty w całej Polsce trwają od 22 października i są wyrazem sprzeciwem wobec zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Wywołało je orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Głównym inicjatorem akcji protestacyjnych jest Ogólnopolski Strajk Kobiet.