Mężczyzna ukradł ryby z magazynu w gospodarstwie i zapakował je do volkswagena golfa. Wypakowany po brzegi samochód ledwo jechał i to właśnie zwróciło uwagę policjantów. Po zatrzymaniu mężczyzny funkcjonariusze znaleźli w golfie worki pełne karpi, amurów, szczupaków i linów.

Kierowca nie potrafił wyjaśnić, skąd się wzięły w aucie. Co chwila zmieniał zeznania. Dodatkowo przez wszechobecny zapach ryb do policjantów doleciał zapach alkoholu. Okazało się, że mężczyzna jest na porządnym gazie - miał prawie promil alkoholu w organizmie.

Policjanci odnaleźli właściciela gospodarstwa rolno-rybackiego i zwrócili mu skradzione ryby. Ich wartość przekraczała osiem tysięcy złotych. Pijany amator rybek nie tylko nie zje karpia na wigilię, ale też odpowie za kradzież i za jazdę po pijanemu.