W poniedziałek w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów został opublikowany projekt rozporządzenia MON, w którym przewidziano powołanie maksymalnie 200 tys. osób na ćwiczenia. Z tej liczby limit 38 tys. dotyczy żołnierzy rezerwy oraz osób, które mają uregulowany stosunek do służby wojskowej (tj. odbyli służbę lub szkolenie wojskowe), a limit 28 580 osób w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, w tym w trakcie kształcenia.
Błaszczak był pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia w jakim celu mają odbywać się ćwiczenia w takiej skali i czy jest to
- - odpowiedział. - - dodał.
Błaszczak podkreślał, że rząd mówi otwarcie o zagrożeniach dla kraju, związanych z rosyjską agresją. Mówił, że jeżeli Władimir Putin wygrałby wojnę w Ukrainie, to nie będzie się wówczas wahać, by zaatakować państwa NATO, chyba, że - jak podkreślił -
Błaszczak zaznaczył, że jest dumny z tego, że jego inicjatywa, czyli weekendowe kursy cieszą się dużym powodzeniem. - - powiedział szef MON.
Dodał, że chciałby też, by szkolono z umiejętności udzielania pierwszej pomocy czy też , jak np. rozpalenie ogniska.
Sprawa Patriotów "ma charakter polityczny"
Szef MON nawiązał też do sprawy niemieckich baterii Patriot. Stwierdził, że można byłoby wyszkolić Ukraińców tak, by mogli ich używać. Ocenił, że sprawa ma charakter polityczny, podkreślał, że nadal jest przekonany, że lepiej byłoby gdyby niemieckie Patrioty były rozlokowane na zachodniej Ukrainie, by efektywnie bronić i Ukrainy, i wschodniej Polski. - - podkreślił.
Błaszczak podkreślił, ze traktował propozycję niemieckiej minister jako , bo ogłosiła ją przed rozmową z nim.
Szef MON był też pytany czy to pewne, że zestawy Patriot trafią do Polski, a jeśli tak - to ile ich będzie. Odpowiedział, że początkowo miało być ich więcej, ale potem usłyszał, że ma to być osiem wyrzutni. - - powiedział. - zaznaczył.
20 listopada minister obrony Niemiec Christine Lambrecht zaproponowała wsparcie dla Polski obejmujące systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i myśliwce Eurofighter, które strzegłyby polskiej przestrzeni powietrznej. Stało się to po tym, gdy 15 listopada siły rosyjskie prowadziły zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę i we wsi Przewodów (woj. lubelskie) blisko granicy polsko-ukraińskiej spadła rakieta, doszło do eksplozji, w wyniku której zginęło dwóch Polaków. Jak później informowały polskie władze, była to najprawdopodobniej rakieta ukraińskiej obrony powietrznej; podkreślono, że wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta była wynikiem nieszczęśliwego wypadku.
21 listopada minister Błaszczak poinformował, że z satysfakcją przyjął propozycję niemieckiej minister obrony. Zapowiedział wówczas, że podczas rozmowy telefonicznej ze stroną niemiecką zaproponuje, by system stacjonował przy granicy z Ukrainą. 23 listopada szef MON poinformował, że zwrócił się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane Ukrainie. Jak uzasadniał,
Dzień później niemiecka minister obrony stwierdziła, że proponowane Polsce . Dodała, że jakiekolwiek użycie ich poza terytorium Sojuszu wymagałoby wcześniejszych rozmów z NATO i sojusznikami.