Po kilku tygodniach przerwy znowu pojawił się dziki kot. Tym razem w Chełmnie w woj. kujawsko-pomorskim. Na nogi postawiono sztab antykryzysowy, na miejsce ściągana jest kamera termowizyjna. Nie ma mowy o pomyłce, bo zwierzę widziało kilka osób.
Drapieżnik krąży po przedmieściach Chełmna. Pierwszy sygnał pochodził od mieszkanki, która poinformowała, że widziała lwa. Strażnicy miejscy także zauważyli zwierzę. Wykluczyli, że jest to lew, ale także stwierdzili, że na pewno nie jest to ryś. Te jedyne polskie duże koty nie mają ogonów. Tymczasem drapieżnik spacerujący pod Chełmnem miał ciemnobrązowe futro i wyjątkowo długi ogon.
O kocie powiadomiony został sztab kryzysowy wojewody w Bydgoszczy. Strażnicy miejscy przeczesują okolicę Chełmna, do pomocy ściągnęli kolegów ze Świecia. Poprosili też policjantów o kamerę termowizyjną, która może ułatwić znalezienie zwierzęcia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|