To mógł być jego ostatni kurs. Taksówkarz z Zielonej Góry prowadził samochód mają we krwi 4,9 promila alkoholu. Wiele osób nie przeżyło by takiej dawki, a on jeszcze chciał zarobić parę groszy. Na szczęście nie znalazł pasażerów.
Policjanci dowiedzieli się o pijanym taksówkarzu od mieszkańca Zielonej Góry. Samochód 57-letniego mężczyzny udało im się znaleźć przy ul. Jędrzychowskiej. W środku był kierowca, ale . Przy pierwszym badaniu alkomat wskazał 4,7 promila, ale już po chwili o 0,2 więcej. To oznaczało, że taksówkarz pił przed chwilą. ". Mimo upojenia alkoholowego kierowca taksówki przejechał ok. dwóch kilometrów ulicami Zielonej Góry" - mówi Justyna Migdalska z lubuskiej policji.
Na szczęście taksówkarz nie przewoził pasażerów. Wezwany na miejsce lekarz zdecydował, że pacjent . Przewieziono do szpitala na odtrucie. Gdy wytrzeźwieje dowie się, że grozi mu do dwóch lat więzienia, a także utrata prawa jazdy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|