Sprawa plakatów jest w rękach . Organa ścigania uznały, że plakaty nie podjudzają do nienawiści przeciwko Polakom, ale inaczej sądzili Niemcy i Polacy, którzy musieli oglądać propagandę neonazistowskiej NPD. Hasła zawisły w przygranicznym mieście w przeddzień 70. rocznicy napaści hitlerowskiej na Polskę.
Wobec bezczynności policji i prokuratury to oni wzięli sprawę w swoje ręce. Najpierw na plakatach pojawiły się dopiski "przeczytaj książkę do historii lub zapytaj dziadków jak było naprawdę”. W końcu do pracy wzięli się też . Zdjęli plakaty po interwencji Lorenza Caffiera, ministra spraw wewnętrznych landu Meklemburgia Pomorze Przednie.
Ale, jak pisze "Głos Szczeciński", neonaziści nie złożyli broni i walkę o plakaty przenieśli do sądu. Czy nakaże on urzędnikom z powrotem zawiesić plakaty, powinniści dowiedzieć się jeszcze w tym tygodniu.