Tylko w piątek policja odebrała cztery sygnały o kolejnych porwaniach. , że podlaska policja zdecydowała się zwołać specjalną konferencję prasową. "Bardzo dobrze, że dzieci są czujne, ale " - mówił na niej podinsp. Jacek Dobrzyński, rzecznik podlaskiej policji.
Większość zgłoszeń nie potwierdza się, ale ciągle . Cała sprawa zaczęła się 21 sierpnia. Niedaleko szpitala w Grajewie . Wysiadł z niego mężczyzna, który miał je namawiać, aby wsiadły do auta. Dziewczynki prawie się zgodziły, ale na tylnym siedzeniu samochodu siedziała już dwójka dzieci, która zaczęła wołać, aby dziewczynki uciekały. "Z relacji dziewczynek wynika, że jeden mężczyzna wysiadł z auta i mówił do dzieci, aby weszły do samochodu. " - podkreśla przedstawiciel policji.
Czy to tłumaczenie uspokoi ludzi? Niekoniecznie, tym bardziej, że to nie jedyne takie zdarzenie. Kolejne porwanie miało mieć miejsce 1 września. 1 tuż pod szkołą. Według jej relacji odzyskała świadomość na chwilę i stwierdziła, że znajduje się w samochodzie. Kolejny raz obudziła się następnego dnia w oddalonej o wiele kilometrów miejscowości Korsze i tam zgłosiła się na komendę.
Policjanci sprawdzają to doniesienie, ale jednocześnie sugerują, że mogą być wymysłem nastolatki. Jak twierdzą, na jej niekorzyść działa fakt, że była widziana 1 września ok. godz. 11 przy ul. Mickiewicza w Grajewie, a także wpis na blogu internetowym. Parę dni wcześniej miała napisać o "".
W obu sprawach domniemanych porwań trwa dochodzenie.