"Pierwsza rzecz, wymagająca wyjaśnienia, to " - zapowiedział Donald Tusk w TVN24. To zdanie podziela również prokuratura. "Śledztwo dotyczy wszelkich nieprawidłowości. Będziemy badać i ten wątek" - zapowiedziała Marta Zawada-Dybek z katowickiej Prokuratury Okręgowej.
Sprawą zajmuje się specjalnie do tego powołany zespół czterech śledczych.
>>>Premier da rodzinom ofiar po 50 tysięcy złotych
Pożar w wyrobisku wybuchł o . Pogotowie wezwano dopiero o - ustalili dziennikarze programu "TVN Uwaga". Karetki były w kopalni po dziewięciu minutach. Sanitariusze zastali zabierali poparzonych górników .
>>>Górnicy czekali na pomoc niemal godzinę
"Na pierwszy rzut oka " - opowiada w TVN24 doktor Michał Świerszcz, który koordynował akcję ratunkową. Nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego władze kopalni "Wujek-Śląsk" pomoc wezwały tak późno.
Sprawę próbował wyjaśnić rzecznik zakładu. Tłumaczył, że nie od razu alarmowano pogotowie, bo nie wiadomo było, co stało się pod ziemią.
" To jest na dole, a nie na powierzchni, gdzie natychmiast mamy wiadomość co się stało, jaki jest stan poszkodowanych" - mówił
Andrzej Bielecki.
Lekarze nie chcą wyrokować, czy czas, który upłynął od wybuchu metanu do wezwania karetek, miał wpływ na przebieg akcji ratunkowej. - ocenił
doktor Michał Świerszcz.