Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjskie drony nie spadały w przypadkowych miejscach. Wojskowy ekspert nie ma co do tego wątpliwości

11 września 2025, 13:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ukraińcy zaatakowali na terytorium Rosji. Drony uderzyły w rafinerie, fabryki i bazę wojskową
Rosyjskie drony nie spadały w przypadkowych miejscach. Wojskowy ekspert nie ma co do tego wątpliwości/shutterstock
Wtargnięcie rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną Polski wzbudziło spore obawy o bezpieczeństwo naszego kraju, nawet jeśli owo zdarzenie było dziełem przypadku. Nie można jednak wykluczyć, że było to działanie celowe ze strony Kremla i tego zdania jest wielu ekspertów. Jeden z nich wskazuje nawet, że nawet miejsca, gdzie spadły drony są na to konkretnym dowodem.

Miejsca, gdzie spadły rosyjskie drony nie musiały być przypadkowe

Były oficer polskiego wywiadu i ekspert od bezpieczeństwa narodowego płk Grzegorz Małecki w rozmowie z "Faktem" stwierdził, że miejsca na terenie polski, na które spadły drony nie są przypadkowe. Jeden z takich bezzałogowców, naruszając polską przestrzeń powietrzną, rozbił się w okolicy miejscowości Wohyń.

W tym konkretnym przypadku ważne jest to, że zaledwie 20 kilometrów od tej miejscowości, w tym samym powiecie znajduje się Składnica Amunicji Wojsk Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju. Płk Małecki stwierdził, że trudno mówić tutaj o przypadku.

"W tych sprawach nie ma raczej przypadków. Jeden dron może przez przypadek gdzieś polecieć, na zasadzie błędu. W przypadku takiej liczby to raczej nie jest możliwe. Zwłaszcza że rząd podawał, że te, które stanowiły zagrożenie, zostały strącone. Wyraźnie więc była mowa o zagrożeniu" - przekazał pułkownik w rozmowie z "Faktem".

Rosyjskie drony podejrzanie blisko polskich baz wojskowych i poligonów

Przypadek z okolic Wohynia nie jest odosobniony. W końcu kolejny z dronów spadł na teren jednostki WOT w Nowym Mieście nad Pilicą na Mazowszu. Dodatkowo mowa o lokalizacji oddalonej od stolicy Polski o około 75 km. W takiej sytuacji także mogą nasuwać się podejrzenia dotyczące celowości takiej akcji.

Idąc dalej mamy także przykład drona, którego szczątki znaleziono na terenie gminy Korytnica (pow. węgrowski). Znowu jest to sytuacja, gdy maszyna znaleziona została blisko terenów wojskowych, a dokładniej 40 km od poligonu w Rembertowie.

Opisane powyżej przypadki dają do zrozumienia, że wtargnięcie dronów na teren Polski mogłyby być częścią zaplanowanej szerzej akcji. To w połączeniu ze zmasowaną akcją dezinformacyjną może w jeszcze większym stopniu pozbawiać złudzeń.

Nawet jeśli zdarzenia były jawną prowokacją, tak można domyślać się, jakich strat mogłyby dokonać trafienia dronów w składy amunicji. W takich okolicznościach tym bardziej ważne jest skuteczne działanie Sił Zbrojnych i odpowiednia koordynacja ich działań z partnerami z NATO.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj