Dziennik Gazeta Prawana logo

Odpowiedzialność za zdarzenie w Wyrykach ponosi Rosja. Szef MON przypomina o rosyjskim ataku dronów

18 września 2025, 19:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Władysław Kosiniak-Kamysz
Odpowiedzialność za zdarzenie w Wyrykach ponosi Rosja. Szef MON przypomina o rosyjskim ataku dronów/PAP
W trakcie swojej czwartkowej wizyty w Kijowie wicepremier i zarazem szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że odpowiedzialność za wydarzenia z 9 na 10 września ponosi Rosja. Podkreślił to także w kontekście zniszczenia domu w miejscowości Wyryki przez polski pocisk. Rosyjskie drony, to jest przyczyna, to jest powód i to są sprawcy - oświadczył.

Szef MON podkreśla Rosyjską winę za zniszczenie budynku w miejscowości Wyryki

Kosiniak-Kamysz został poproszony podczas czwartkowej konferencji prasowej w Kijowie o potwierdzenie informacji podanej przez ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka, że na budynek mieszkalny w miejscowości Wyryki-Wola spadła prawdopodobnie rakieta wystrzelona przez polski samolot. Szef MON odparł, że powodem zdarzeń, które miały miejsce w nocy z 9 na 10 września, w tym zniszczenie domu w Wyrykach, jest atak Federacji Rosyjskiej. Dodał, że „szczegóły wyjaśnia prokuratura”.

- Jest kilka hipotez, które mogą być realne - każda musi być sprawdzona. Byłbym bardzo nieodpowiedzialny, gdybym dzisiaj wysnuwał wnioski, bo w przestrzeni internetowej możemy przeczytać o kilku różnych powodach, z jakich mogło do tego dojść, więc te szczegóły muszą być zbadane - zaznaczył.

Minister obrony narodowej podkreślił także, że o całej sytuacji, łącznie z wszelkimi przypuszczeniami dot. naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej dokonanej przez Rosjan, informowane są wszystkie ośrodki władzy, w tym Pałac Prezydencki.

Informacje o zdarzeniu w miejscowości Wyryki zostały podane "zbyt pochopnie"?

- Pan prezydent jest o wszystkim informowany i to (go) informuje gen. Maciej Klisz, Dowódca Operacyjny (Rodzajów Sił Zbrojnych). Tyle słów było podziękowania dla generała Klisza, to ja nie wiem skąd taki brak zaufania do tych notatek, które przesyła również do Pałacu Prezydenckiego. Taką notatkę w każdej sprawie do mnie przesyła, co do Pałacu Prezydenckiego, czy do Biura Bezpieczeństwa Narodowego - powiedział szef MON. Dodał, że „dziwi go” brak zaufania do Dowództwa Operacyjnego oraz Sztabu Generalnego WP. - Nie mam nic do zarzucenia Dowództwu Operacyjnemu. Nie mam nic do zarzucenia Sztabowi Generalnemu na temat informowania mnie, czy pana prezydenta - podkreślił minister obrony.

Kosiniak-Kamysz dopytywany, czy minister Siemoniak podał informację dot. przyczyn zdarzenia w Wyrykach „zbyt pochopnie” odpowiedział, że koordynator służb specjalnych „może ma jakieś swoje przemyślenia w tym względzie”.

- Ale też, żeby była pełna transparentność: to na Komitecie Bezpieczeństwa, na którym omawialiśmy zajścia z 9 na 10 (września) był obecny wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i to było we wtorek rano, więc miał taką samą wiedzę, jak ja czy inni uczestnicy tego gremium - zauważył szef MON.

Niezapowiedziana wizyta szefa MON w Kijowie

Kosiniak-Kamysz złożył w czwartek niezapowiedzianą wizytę w stolicy Ukrainy, gdzie m.in. spotkał się z szefem ukraińskiego resortu obrony Denysem Szmyhalem. Podczas konferencji prasowej Szmyhal przekazał, że obie strony „umówiły się na utworzenie wspólnej grupy operacyjnej, zajmującej się kwestią dronów”. W skład tego gremium wejdą polscy i ukraińscy żołnierze. (PAP)

W nocy z 9 na 10 września w trakcie nocnego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Uruchomiono procedury obronne. Drony, które stanowiły bezpośrednie zagrożenie, zostały zestrzelone przez polskie i sojusznicze lotnictwo. To pierwszy raz w nowoczesnej historii Polski, kiedy w przestrzeni powietrznej kraju Siły Powietrzne użyły uzbrojenia.

W Wyrykach-Woli został zniszczony dach domu mieszkalnego; na publikowanych zdjęciach widać też pęknięte ściany oraz uszkodzony samochód osobowy. W środę, 10 września, nadzór budowlany stwierdził, że rodzina, która tam mieszka, będzie mogła powrócić do domu na kondygnację na parterze.

„Rzeczpospolita” podała we wtorek – powołując się na anonimowe źródła „w najważniejszych strukturach państwa zajmujących się bezpieczeństwem państwa” – że dom, który został uszkodzony we wsi Wyryki w woj. lubelskim, nie został uszkodzony przez spadającego drona, a przez wystrzeloną przez polski samolot F-16 zabłąkaną rakietę przeciwlotniczą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj