Zaczęło się od tego, że zdaniem Ewy Stankiewicz, jesteśmy w tej chwili zagrożeni przez Rosję.

Profesor Wolniewicz spytał, na jakiej podstawie dziennikarka tak twierdzi.

No na podstawie na przykład ataku Rosji na Polskę w 2010 roku - oznajmiła Stankiewicz.

Jaki był atak na Polskę? - dopytywał profesor.

Zabicie polskiego prezydenta na pokładzie polskiego samolotu - odpowiedziała dziennikarka.

Ależ pani redaktor, bardzo panią przepraszam, no nie można takich rzeczy mówić - zirytował się prof. Wolniewicz.

No jak to nie można? - zdziwiła się Ewa Stankiewicz.

Ten fragment rozmowy rozpoczyna się na tym nagraniu od około 8:30 min.

Potem było już coraz ostrzej. Prof. Wolniewicz krytykował podejrzanych profesorków z Ameryki, o których pies z kulawą nogą nie słyszał. Rozmówca Ewy Stankiewicz miał w tym momencie na myśli Wiesława Biniendę i Kazimierza Nowaczyka, ekspertów komisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza.

W końcu po kilku minutach słownej szermierki, podczas których prof. Wolniewicz zarzucał m.in. dziennikarce, że głosi "karygodne bujdy", gość Telewizji Republika wyszedł ze studia.

Na swoim blogu Ewa Stankiewicz napisała, że rozmowa była "niezwykle smakowita", ale niestety "zakończona przed czasem".