"OFE jak kozioł ofiarny"
Nie skończyły się jeszcze konsultacje zgłoszonego przez Jolantę Fedak pomysłu o obniżeniu składki do OFE, a minister już ogłasza, że chce znieść obligatoryjność II filara i umożliwić wszystkim powrót do ZUS. Tempo zgłaszanych pomysłów jest zawrotne i politycznie chwytliwe bo OFE nie cieszą się (nie bez swojej winy) dobrą reputacją - pisze Bartosz Marczuk.
- Będzie rządowa kłótnia o emerytury?
- Fedak pozwoli nam uciec od OFE
- "W ZUS jest za dużo polityki"
- Wkrótce emerytury będą skandalicznie niskie
- "ZUS bierze wszystko"
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Skutek ich realizacji może być opłakany. Po pierwsze, jeśli cała składka trafi do ZUS, wzrosną zobowiązania tzw. systemu repartycyjnego, finansowanego z bieżących składek pracujących. Ubezpieczeni upomną się za 40 lat o wyższe świadczenie. A wypłacać je będą zatrudnieni, których, ze względu na pogarszająca się sytuację demograficzną, będzie mniej. System może tego nie wytrzymać.
Po drugie, OFE są stabilizatorem polskiego rynku. Zgłaszają popyt na obligacje i ich rentowność jest niższa. W akcjach ulokowały 54,8 mld zł. Biorą też udział w prywatyzacji. Właśnie kupiły np. kopalnię Bogdanka – budżet zarobił 1,1 mld zł. Czy resort pracy szacuje, co by się stało, gdyby Polacy zaczęli masowo wracać do ZUS, a OFE umarzałyby jednostki rozrachunkowe i sprzedawały aktywa? Pewnie nie. Po trzecie taki ruch podważyłby zaufanie – zarówno inwestorów do prowadzenia z Polską projektów publiczno-prywatnych, jak i ubezpieczonych do systemu emerytalnego.
Trzeba się jednak zgodzić z minister, że OFE powinny zarabiać głównie dla klientów, a nie tylko dla akcjonariuszy. Powinny też wreszcie zacząć, jak fundusze działające tylko na rynku, realnie konkurować zyskami dla emerytów.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!