Rozwodzić się jak Kaczyński z Dornem
Rozwody się zdarzają, ale można to zrobić z klasą lub żenująco. Rozstawanie Jarosława Kaczyńskiego z Ludwikiem Dornem należy do tej drugiej kategorii. A od samego werdyktu sądu, nakazującego prezesowi PiS przeproszenie byłego wiceprezesa, ważniejsze jest to, że sprawa zaszła aż tak daleko - pisze Michał Karnowski.
- Dorn i Kaczyński w sądzie. Bez podania ręki
- Unia Polityki Doraźnej, czyli dlaczego PiS nie urośnie
- Mężydło: Obrażalscy panowie dwaj
- Już nikt nie boi się Jarosława Kaczyńskiego
- Kaczyński przegrał. Musi przeprosić Dorna
- Dorn o Kaczyńskim: Sułtan i jego eunuchy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Można przecież było wyobrazić sobie dziesiątki znanych powszechnie sposobów wybrnięcia z afery - od nieoficjalnych, często stosowanych, przeprosin, po ugodę pozasądową. Obie strony wolały jednak iść do końca, do ściany, przedkładając osobiste emocje nad dobro ich własnego środowiska politycznego i jakość debaty publicznej.
O ile jednak Dorn jest dziś outsiderem, to Kaczyński płaci za tę sprawę poważną polityczną cenę. Po pierwsze przypomina Polakom o starej w sumie już sprawie rozstania z byłym szefem MSWiA. Po drugie, pokazuje niezdolność do zamykania tego typu, nieistotnych dla polityki, spraw. Po trzecie odwraca uwagę od tego, co powinno być jego, lidera opozycji, misją: recenzowania rządu. Po czwarte wreszcie, wychodzi z tematu jako przegrany, a to zawsze boli.
Mleko się rozlało. Jedno, co można teraz Kaczyńskiemu radzić, to jak najszybsze zamknięcie tematu. Pięć tysięcy złotych to w porównaniu ze stratami, jakie poniósł, wchodząc w debatę o alimentach i rozwodzie Dorna, naprawdę niewiele.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!