Kaczmarek krył Krauzego?
Janusz Kaczmarek chronił Ryszarda Krauzego - uważa "Rzeczpospolita". Jak? Były szef MSWiA oczerniał przed prezydentem Kaczyńskim śledczych, którzy badali związki afery Stella Maris z firmami biznesmena. Wszystko po to, by utrudnić śledztwo - uważa dziennik.
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Okazuje się, że prokurator Zbigniew Niemczyk, prowadzący w 2003 roku sprawę afery Stella Maris, był w sporze z Januszem Kaczmarkiem. Ten pełnił wówczas funkcję prokuratora apelacyjnego w Gdańsku. Śledczy odkryli, że jedną z kluczowych osób biorących udział w procederze prania brudnych pieniędzy mógł być pomorski baron SLD Jerzy Jędykiewicz - osoba bliska Ryszardowi Krauzemu.
Jędykiewicz jest oskarżony o to, że kierując Energobudową, wyprał ponad 30 mln zł. Prokuratorzy uważali, że powinien zostać aresztowany. Kaczmarek wydał jednak śledczym polecenie
służbowe, by w przypadku Jędykiewicza zastosować jedynie kaucję. Sam Jędykiewicz nie wierzy, że wolność zawdzięcza Kaczmarkowi. "Przecież to on był prokuratorem apelacyjnym,
kiedy sformułowano przeciw mnie zarzuty" - mówi "Rz".
Kaczmarkowi udało się natomiast pozbyć innego zbyt dociekliwego prokuratora, który interesował się związkami afery Stella Maris z firmami Krauzego - pisze dziennik. To Piotr Wesołowski,
który był zastępcą Kaczmarka w Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!