Zaginięcie akt sprawy ułaskawienia wspólnika Dubienieckiego. Jest śledztwo
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zaginięcia akt sprawy ułaskawienia w 2009 r. Adama S. - wspólnika Marcina Dubienieckiego, zięcia Lecha Kaczyńskiego. Zawiadomienie o przestępstwie złożył szef Kancelarii Prezydenta RP.
- Zaginięcie akt sprawy ułaskawienia wspólnika Dubienieckiego pod lupą prokuratury
- Sprawa dyscyplinarna Dubienieckiego odroczona do końca września
- "To prawny i medialny atak na pamięć o Lechu Kaczyńskim"
- Poleciały głowy w Kancelarii Prezydenta. Za ułaskawienie
- Zaginęły dokumenty ułaskawienia wspólnika Dubienieckiego. Będzie donos
- Kaczyńska jedzie do Toskanii, by ratować małżeństwo?
- Odmówili ułaskawienia, choć nie są pewni, czy zabił
- Dubieniecki bez prawa jazdy i z sądem na karku
- Europoseł wyśmiewa Dubienieckiego: Pan Samochodzik
- Dubieniecki przed sądem dyscyplinarnym. "Czy musi odbywać się farsa?"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Prokurator przesłuchała już 10 świadków; zaplanowano też dalsze przesłuchania" - powiedziała w poniedziałek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska. Dodała, że podstawą prawną dochodzenia jest art. 276 Kodeksu karnego, który stanowi: "Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
W marcu tego roku media ujawniły, że Adam S., z którym mąż Marty Kaczyńskiej - Marcin Dubieniecki - założył spółkę, został w trybie nadzwyczajnym ułaskawiony w 2009 r. przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po tych publikacjach zarządzono kontrolę w Kancelarii Prezydenta. W lipcu prezydencki minister Krzysztof Hubert Łaszkiewicz poinformował o podejrzeniu przestępstwa zniszczenia lub utraty trzech notatek oraz pisemnego stanowiska pracownika mówiącego o podstawach do ułaskawienia Adama S. adresowanych do ówczesnego prezydenta.
Kontrola nie dotyczyła samego faktu ułaskawienia, które było wyłączną prerogatywą prezydenta. "Czym innym jest przygotowanie stosownej dokumentacji, która trafia na biurko prezydenta" - podkreślił Łaszkiewicz. Zwrócił uwagę na szybki tryb ułaskawienia Adama S., trwający kilka miesięcy, podczas gdy procedura ułaskawiania trwała wtedy średnio około roku. Podkreślił, że na początku czerwca 2009 r. Lech Kaczyński podjął decyzję o ułaskawieniu Adama S. mimo negatywnego stanowiska prokuratora generalnego.
Według Łaszkiewicza trudno jest ocenić, na którym etapie dokumenty zaginęły i czy trafiły one do prezydenta przed podjęciem przez niego decyzji o ułaskawieniu Adama S. Dodał, że ostatnią osobą, która miała kontakt z dokumentami, był ówczesny prezydencki minister odpowiedzialny za sprawy prawne Andrzej Duda. Jak mówił, pracownik, który wytworzył te pisma, oświadczył, że zostały one podpisane i trafiły do właściwego ministra. A czy minister je przekazał do prezydenta, to już nie wiadomo - dodał Łaszkiewicz. Sam Duda mówił, że obowiązki wypełniał rzetelnie, a sumienie ma czyste. W związku ze sprawą Adama S. stanowiska stracili dyrektor i wicedyrektor biura obywatelstwa i prawa łaski prezydenckiej kancelarii.
Według mediów Adam S. oszukiwał urząd skarbowy i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Skazano go za oszustwo i podżeganie świadka do fałszywych zeznań na rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, 30 tys. zł grzywny oraz obowiązek naprawienia szkody, tj. zapłaty ponad 122 tys. zł.
W marcu tego roku Marcin Dubieniecki oświadczył, że wszelkie informacje o nim w tekstach o ułaskawieniu Adama S. są nieprawdziwe. Zapewnił, że nie był wspólnikiem Adama S., kiedy ten został ułaskawiony. Uznał też, że w tej sprawie trwa "polowanie" na niego. W śledztwie i przed sądem interesy Adama S. reprezentował Marek Dubieniecki, ojciec Marcina.
B. wiceszef Kancelarii Prezydenta Jacek Sasin mówił w lipcu, że audyt w sprawie ułaskawienia Adama S. jest atakiem "prawnym i medialnym" na Lecha Kaczyńskiego i włączeniem się Kancelarii Prezydenta w kampanię wyborczą, "wspieranie PO w walce z PiS". Według rzecznika PiS Adama Hofmana należałoby zbadać "wszystkie ułaskawienia wszystkich prezydentów", a ujawnianie wyników audytu w sprawie S. to "brudna kampania wyborcza".
Zgodnie z prawem prezydent RP może ułaskawić każdego skazanego. Ta decyzja nie zależy od czyjejkolwiek opinii i nie wymaga uzasadnienia. Prezydent Lech Wałęsa ułaskawił prawie 3,5 tys. osób, Aleksander Kwaśniewski - ponad 4 tys., Lech Kaczyński - 201 osób. Z reguły Kancelaria Prezydenta nie ujawnia, kto został ułaskawiony. Niekiedy taka informacja - szczególnie, gdy budzi kontrowersje - wypływa na światło dzienne.
Źródło: PAP


























~Feelgood2011-08-30 11:00
Ha ha Kaczuszka próbowała zatrzeć ślady swej niemoralnej działalności... ;-)
~Juliusz z Danii2011-08-30 08:52
Starala sie mafia kaczynskiego aby slady przekretow znikly...
Czym sie to rozni od mafii...?
~polka2011-08-30 08:40
PO szuka tylko HAKOW --NIE MAJA SIE CZYM POCHWALIC --KAZDY POLAK __KTOREMU JEST NA DERCU DOBRO OJCZYZNY ---widzi JAk Rozkladaja POLSKE I ROZKRADAJA __ZDRAJCY ZLODZIEJE _CO Z TA POLSKA --TRAKTUJA JA JAK FOLWARK Wiec wymyslaja rozne historyjki aby tylko uderzac w rozny sposob na PIS --to zasprzedani Poparancy --ABY BOG DAL BYSMY SIE OD TEJ ZARAZY UWOLNILI _BO TO GROZI JUZ KRAJEM NIEWOLNICZYM POLSKI __ZASPRZEDANI JUDASZE I ZDRAJCY KTORZY SIE ZNALEZLI PODSTEPEM W SOLIDARNOSCI __DZISIAJ POKAZUJA KIM SA ---Z A S P R Z A N C Y
~Drzazga 1012011-08-30 07:33
O Matko, to już NAPRAWDĘ prokuratory nie mają się czym zajmać, tylko szukaniem jakiejś śmieciowej dokumentacji sprzed trzech lat, dot. trzeciorzędnej sprawy ? Niech a priori dowalą temu, kto odpowiada za archiwowanie tych śmieci i cześć. Jak będziemy tak trwonili czas na duperele, to nie stanie go nam na poważniejsze sprawy - sprawy ekonomii ruchów i hierarchii celów w niektórych urzędach to czarna magia.
Hej !-
Hej !-
~czytelnik 22011-08-29 19:11
Dlaczego w sprawie "bolka" prokuratura nie była tak skrupulatna by sprawdzić Wałęsę co zrobił swoimi dokumentami.
~bolek2011-08-29 18:46
Sami powiedzieli ze Prezydent miał prawo podpisać ten człowiek ułaskawiony pieniądze oddał a klika znów przed wyborami szuka dalej haka jak nie z jednej to z drugiej strony Może wyjaśnicie sprawy Komorowskiego jak był Ministrem obrony jakie tam były przekręty i kasa chamskie oskarżenie na Szermietiewa Komorowski morderce ułaskawił i do tej pory nie pokazali jego ułaskawień bo stwierdzili ze tajne Pytam kiedy bolszewicy zostawicie w spokoju ŚP Kaczyńskiego czy nawet przeszło rok po śmierci jeszcze Go oskarżacie co za tupet i bolszewickie metody przedwyborcze Przed wyborami do samorzadów wyszli z tym samym teraz powtórka wstyd i hanba ze taki wazny Urzad w Panstwie w ten chamski sposób pomaga swojej partii PO Powiem za Michnikiem opi...sie od ŚP Lecha Kaczyńskiego
~alik2011-08-29 18:00
Pewnie przez pomylke kaszalot wrabal na kolacje.
~Karmen2011-08-29 17:38
Mając takich pracownikow jak Duda i Sasin Pan Prezydent mogł podejmować kiepskie decyzje. To ci pracownicy mu podkładali papiery do podpisu. I oni znów chcą do Sejmu. Nadzieja tylko w wyborcach,że takich pracowników Prezydenta nie wpuszczą do Sejmu.
~rentner w Europie2011-08-29 17:32
No coz - Prezydent podpisal byl to pogrzeb smutasa; umarl, nigdy wczesniej nie bedac zywym.
~akta giną ? same nie giną, jakas kanalia wyniosła2011-08-29 17:29
kacza spuścizna :) wieje smrodem
a córusia i zięciunio co to spali i mieszkali w Pałacu po śmierci ******* Długopisa Polski to mogli wyszystko co smierdzi wynieść z Pałacu przez ten czas, nie próżnowali na pewno!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!