To nie wrogie służby, konkurencja polityczna, czy sfrustrowani oficerowie tajnych służb podłożyli pluskwy w restauracji. Jak twierdzi tvn24.pl, to  Łukasz N., były menedżer restauracji "Sowa & Przyjaciele" odpowiada za podsłuchy. Z informacji od śledczych wynika, że mężczyzna osobiście obsługiwał stolik, przy którym siedzieli Marek Belka i Bartłomiej Sienkiewicz - na nagraniu słychać wyraźnie jego głos.

Gdzie ukryty był dyktafon? Zdaniem "Gazety Wyborczej" pluskwę ukryto w pilocie do zdalnego przywoływania obsługi. Łukasz N. miał położyć go na stole już po tym, gdy funkcjonariusze BOR sprawdzili, czy w sali nie ma podsłuchów. Gdy funkcjonariusze BOR sprawdzili, czy nie ma podsłuchów na sali, menedżer położył na stole pilot do przywoływania obsługi. To w nim ukryty był miniaturowy dyktafon. 

To jednak nie menedżer restauracji przekazał taśmy dziennikarzom "Wprost". Nagrania przekazał tajemniczy biznesmen. Na razie nie wiadomo, czy jego też będą ścigać funkcjonariusze, którzy rozpracowują całą sprawę. 

ZOBACZ TAKŻE: "Rząd do dymisji". Manifestacje w Warszawie i Krakowie>>>