Poseł Bury, który był gościem radiowej Jedynki, przypomniał, że już w tym tygodniu będzie głosowany wniosek opozycji o odwołanie szefa MSW, ale nie określił stanowiska swojej partii w tej sprawie. Powiedział jedynie, że PSL nie zmienia swojej oceny zachowania Bartłomieja Sienkiewicza, a ta od początku wybuchu afery z nagraniami jest negatywna. Bury dodał, że wszystkie decyzje personalne leżą w gestii premiera Tuska.

Sam szef PSL i jednocześnie wicepremier Janusz Piechociński mówił w TVN24, że o tym, co zrobić w sprawie Sienkiewicza, ludowcy będą rozmawiać dopiero przed samym głosowaniem. 

W nieoficjalnych rozmowach ludowcy mówią, że nie są w stanie zagwarantować pełnego poparcia dla ministra Sienkiewicza - jak do tej pory nie ma bowiem informacji o wprowadzeniu dyscypliny w czasie głosowania nad wnioskiem PiS. Tym samym dają do zrozumienia, że dla Donalda Tuska jedynym rozwiązaniem będzie odwołanie szefa MSZ jeszcze przed głosowaniem.

PSL: Sikorski zostaje, rząd też

Szef klubu parlamentarnego PSL ocenił też szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Podkreślił, że rozmowa ministra z Jackiem Rostowskim, która została opublikowana we "Wprost" nie jest tak bardzo bulwersująca, jak ta ministra Sienkiewicza z prezesem NBP. Dlatego nawet jeśli pojawi się wniosek o odwołanie szefa dyplomacji, PSL nie zamierza go poprzeć. Podobnie jak wniosku o konstruktywne wotum nieufności, który zgłosił PiS.

CZYTAJ WIĘCEJ: Na trwanie Sikorskiego nie godzi się SLD. Szykuje wniosek >>>

Wczoraj wieczorem doszło do spotkania koalicjantów. Wzięli w nim udział premier Donald Tusk, wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński, a także między innymi szefowie klubów parlamentarnych obu ugrupowań: Rafał Grupiński i Jan Bury. Podczas spotkania miano omawiać sprawy bieżące i najważniejsze punkty zbliżającego się posiedzenia Sejmu.