Przybywający do kraju potomkowie wysiedlonych Polaków otrzymaliby większe wsparcie niż obecnie. Samorządy nie byłyby odpowiedzialne za repatriację - mówiła Anders.

Odpowiedzialność za proces repatriacyjny przejmie administracja centralna. Do tej pory realizowały ten obowiązek samorządy i to nie działało - powiedziała. Podkreśliła, że przybysze będą mogli liczyć na zasiłki pokrywające transport i koszty pobytu w pierwszym okresie.

Poza zasiłkiem na adaptację, państwo dofinansowałoby też wynajęcie mieszkania. Jeśli samorządy chciałyby przekazać repatriantom swoje lokale, państwo zwróciłoby im 30 procent ich wartości.

Na repatriację chcemy przeznaczyć kilkaset milionów złotych - powiedział minister w kancelarii premiera Henryk Kowalczyk. Wyjaśnił, że w tym roku na ten cel w budżecie zarezerwowano 30 milionów złotych.

Ministrowie tłumaczyli, że sprawa repatriacji nie ma nic wspólnego z przyjmowaniem do Polski uchodźców. Jednak Anna Maria Anders dodała, że - jej zdaniem - Polacy ze Wschodu powinni mieć pierwszeństwo przed uciekinierami z Syrii.