Kontrowersyjny parlamentarzysta Platformy znów poszedł na całość. 15 lutego w dorocznym politycznym kabarecie pod tytułem "Shopka" pokazał się odziany w pątniczy wór. Chłostała go seksowna diablica.

"Jam to sprawił. To wszystko moja wina" - wykrzykiwał Janusz Palikot, obarczając się odpowiedzialnością za niepowiedzenia braci Kaczyńskich. Na tym jednak nie poprzestał. Schodząc ze sceny, rzucał w publiczność gumowymi zabawkami - małymi świnkami i miniaturowymi wibratorami.

>>>Jacek Kurski był różowym króliczkiem

Nie przeszkadzało to posłom PiS - Beacie Kempie, Andrzejowi Derze, Pawłowi Kowalowi i Jackowi Kurskiemu - którzy też wzięli udział w przedstawieniu. Przeszkadza za to ich partii. Rzecznik dyscypliny klubowej Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział, że parlamentarzyści będą za to upomnieni. Wszystko dlatego, że posłowie PiS mają zakaz pokazywania się w mediach z Januszem Palikotem - przypomina "Wprost".

"Nie czuję, bym zrobił coś złego" - tłumaczy się tygodnikowi Andrzej Dera. "Zresztą nikt z nas nie występował z Palikotem w tych samych skeczach" - dodaje.