Prezes Wallop Bhukkanasut wraz z żoną i znajomym podczas lotu z Tokio do Bangkoku mieli jakoby 30 walizek o wadze 398 kg, podczas gdy jako pasażerom pierwszej klasy przysługiwało im łącznie 150 kg.

Ta nadwyżka powinna prezesa kosztować co najmniej 5,6 tys. dolarów. Bagaż został jednak przetransportowany bezpośrednio do biura rzeczy zagubionych w porcie lotniczym w Bangkoku z pominięciem odprawy celnej.

Jak podają tajlandzkie media, prezes Thai Airways twierdzi, że walizki wypełnione był owocami, przekazanymi mu przez przyjaciela z Japonii w celu złożenia ich w świątyni w stolicy Tajlandii.