Wybierał tylko odludne włoskie farmy. Zakradał się do domu, a potem ustawiał domowników pod ścianą i okradał. Ale Igor Vaclavic nie był zwykłym rabusiem. Zafascynowany Robin Hoodem, przebrany za ninję, terroryzował wieśniaków łukiem, a potem uciekał rowerem. Wreszcie wpadł.
Robin Hood, czy może raczej rosyjski ninja, był bezkarny przez kilka tygodni. Mieszkańcy północy Włoch opowiadali tylko o zamaskowanym rabusiu, który zrywał ich na
równe nogi w środku nocy. Żądał pieniędzy i biżuterii.
Jak podaje BBC, jego ofiary były tak przestraszone, że ataki zgłaszały na policję dopiero kilka dni później. Wszystko dlatego, że rabuś wyglądał na wariata. A taki może zabić bez powodu. Złodziej był ubrany cały na czarno, nawet na głowie miał czarną chustę. Jakby tego było mało, groził wieśniakom... łukiem.
W końcu rabuś wpadł. W dość absurdalny zresztą sposób. Zakradł się do jednego z domów. Staruszek, który w nim mieszkał, zszedł po schodach zaintrygowany odgłosami. Postanowił jednak po drodze zabrać strzelbę. I kiedy był już na ostatnim schodku, potknął się, a strzelba wystrzeliła.
Rabuś się wystraszył i zaczął uciekać. Tym razem policja o wszystkim dowiedziała się od razu i ruszyła w pogoń. Złodziej wskoczył na swój rower, ale szybko się zorientował, że i tak nie ucieknie. Zeskoczył i ukrył się na polu wśród kukurydzy. Policji udało się go jednak złapać.
Okazało się, że to dawny rosyjski żołnierz - Igor Vaclavic. Przy sobie miał nawet trochę wojskowego sprzętu - w plecaku schował noktowizor. Zdumiałym policjantom rabuś-ninja powiedział, że zawsze chciał zostać Robin Hoodem.
Jak podaje BBC, jego ofiary były tak przestraszone, że ataki zgłaszały na policję dopiero kilka dni później. Wszystko dlatego, że rabuś wyglądał na wariata. A taki może zabić bez powodu. Złodziej był ubrany cały na czarno, nawet na głowie miał czarną chustę. Jakby tego było mało, groził wieśniakom... łukiem.
W końcu rabuś wpadł. W dość absurdalny zresztą sposób. Zakradł się do jednego z domów. Staruszek, który w nim mieszkał, zszedł po schodach zaintrygowany odgłosami. Postanowił jednak po drodze zabrać strzelbę. I kiedy był już na ostatnim schodku, potknął się, a strzelba wystrzeliła.
Rabuś się wystraszył i zaczął uciekać. Tym razem policja o wszystkim dowiedziała się od razu i ruszyła w pogoń. Złodziej wskoczył na swój rower, ale szybko się zorientował, że i tak nie ucieknie. Zeskoczył i ukrył się na polu wśród kukurydzy. Policji udało się go jednak złapać.
Okazało się, że to dawny rosyjski żołnierz - Igor Vaclavic. Przy sobie miał nawet trochę wojskowego sprzętu - w plecaku schował noktowizor. Zdumiałym policjantom rabuś-ninja powiedział, że zawsze chciał zostać Robin Hoodem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|