Hunter Biden, najmłodszy syn amerykańskiego wiceprezydenta znalazł się 18 kwietnia w zarządzie ukraińskiego gazowego holdingu Burisma - pisze portal Buzzfeed.com. Jako członek zarządu wierzę, że jestem w stanie pomóc firmie w pracy nad przejrzystością działań, kontaktami z rządem i ekspansją międzynarodową - tłumaczy w krótkim oświadczeniu mężczyzna.

Burisma to firma zarejestrowana na Cyprze, która w całości należy do innej spółki zarejestrowanej na wyspie - Brociti Investments. Ta z kolei należy do Mykoły Złoczewskiego, byłego ministra ds. energii za czasów Wiktora Janukowycza - informuje Buzzfeed.

Amerykańscy dziennikarze uważają, że ta nominacja może być źródłem konfliktu interesów dla wiceprezydenta USA. Z jednej strony trwa bowiem walka Zachodu o niezależność Ukrainy od Rosji, której Biden jest orędownikiem. Z drugiej zaś strony polityk ma syna w firmie należącej do ludzi reżimu obalonego prezydenta. Biden broni się przed tymi oskarżeniami. Jego rzeczniczka, Kendra Barkoff oświadczyła, że Hunter Biden to zwykły obywatel i wykształcony prawnik. Wiceprezydent nie ma żadnego związku z firmą Burisma.

Biden to jednak nie jedyne kontrowersyjne nazwisko, które pojawia się na liście płac Burismy. Jak twierdzi Buzzfeed, jest też na niej Aleksander Kwaśniewski. Portal podaje, że miał on trafić do zarządu 2 stycznia. Kwaśniewskiego nie ma za to na oficjalnej stronie internetowej zarządu holdingu. Buzzfeed nie był w stanie potwierdzić, czy chodzi o byłego prezydenta Polski, który razem z Patem Coxem próbowali zarówno uwolnić z więzienia Julię Tymoszenko, jak też skłonić Janukowycza do zawarcia umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, czy też to tylko zbieżność nazwisk. Udało im się ustalić, że w firmowych dokumentach Burismy adresem do korespondencji Kwaśniewskiego jest budynek, w którym mieści się agencja nieruchomości jego żony.

Jak rewelacje amerykańskich mediów komentują Rosjanie? Zdaniem Dmitrija Pieskowa, rzecznika Kremla, nie ma żadnego konfliktu interesów między oficjalną polityką Joe Bidena a nominacją jego syna. Przypomniał złośliwie, że jak każdy wie, nie ma czegoś takiego, jak ukraiński gaz. Błękitne paliwo pochodzi z Rosji.

>>>ZOBACZ TAKŻE: Amerykanie i Rosjanie już walczą ze sobą na Ukrainie

>>>ZOBACZ TAKŻE: Separatyści odgryzają się Zachodowi. Obama do Słowiańska już nie wjedzie

>>>ZOBACZ TAKŻE: Ostre słowa Tuska: Referenda na Ukrainie to rozbiór kraju

>>>ZOBACZ TAKŻE: CIA kontra FSB. Wojna szpiegów na Ukrainie