Bekier, który poza przewodzeniem Falandze jest również redaktorem naczelnym strony Xportal.pl, zrobił rozmowę z samozwańczym przywódcą Donieckiej Republiki Ludowej Denysem Puszylinem. – Dołożymy wszelkich starań, aby obronić się własnymi siłami i tym, co sami posiadamy, to znaczy ochotnikami i uzbrojeniem. Nie przygotowywaliśmy się do wojny, ani nawet do rewolucji – to jest prawdziwe powstanie ludowe – tłumaczy mu lider rebeliantów.

Bekier nie pyta go, jak w takim razie wyjaśnić – skoro ma to być powstanie ludowe – że najważniejsze stanowiska w DRL zajęli obywatele Rosji z przeszkoleniem w służbach specjalnych. Dowódcą oddziałów separatystycznych jest przecież Igor Striełkow vel Girkin, dawny współpracownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, niegdyś biorący udział w walkach w Czeczenii i Tadżykistanie. Z kolei w niedalekiej Gorłówce pierwsze skrzypce gra inny przedstawiciel GRU, ppłk Igor Biezler, własnoręcznie rozstrzeliwujący jeńców.

Ubrany w brunatną koszulę student pozuje do zdjęcia z Puszylinem w zajętym budynku administracji obwodowej. W tle wisi flaga DRL. Na innej fotografii widać pięciu mężczyzn, pozujących na tle transportera opancerzowanego. Dwóch z nich trzyma flagę z symbolem serwisu Xportal.pl. Trzeci – polski sztandar. Reszta to uzbrojeni powstańcy w moro, oni akurat twarzy nie zasłaniają.

Zapytaliśmy Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy bada kontakty polskiej skrajnej prawicy na Zagłębiu Donieckim. – Ze względu na ograniczenia natury prawnej ABW nie może informować ani w formie potwierdzenia, ani zaprzeczenia, o swoich zainteresowaniach bądź działaniach, bez względu na to czy są one podejmowane, czy nie – odpowiedział nam rzecznik agencji ppłk Maciej Karczyński.

Rosyjski portal Lenta.ru historię Bekiera zatytułował "Ultraprawy Sektor". Na pierwszy rzut oka wygląda paradoksalnie, że doniecką rebelię wspiera Falanga, jedna z najbardziej skrajnie prawicowych organizacji w Polsce. Oficjalnie przecież DRL broni się przed nacierającymi z Kijowa faszystami. Ale tylko na pierwszy rzut oka; pierwszy przywódca separatystów Pawło Hubariew ma bowiem na koncie epizod w Rosyjskiej Jedności Narodowej, ultranacjonalistycznej organizacji lubiącej wojskowe obozy i heilowanie do zdjęć.

Sami separatyści utrzymują tymczasem, że polscy najemnicy walczą po stronie armii ukraińskiej. Ośmiu Polaków z firmy wojennej ASBS Othago, należącej do szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, miał nawet polec na froncie. Problem w tym, że firma o tej nazwie już nie istnieje, a gdy jeszcze istniała, zajmowała się analizami, a nie szkoleniem prywatnych armii.

W Petersburgu podczas konferencji prasowej ministrów spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Rosji minister Radosław Sikorski zdementował w obecności rosyjskich mediów rozprzestrzeniane informacje o rzekomym szkoleniu bojowników Majdanu w Polsce i wysyłaniu przez Polskę najemników na wschodnią Ukrainę. To element czarnego PR – komentuje dla dziennika.pl biuro rzecznika prasowego MSZ.

CZYTAJ TAKŻE: Sprywatyzowana wojna na Ukrainie. Prawie jak w Iraku i Libii>>>