Każdy z zamachowców posługiwał się tą samą bronią - prostymi w obsłudze i niezawodnymi karabinami Kałasznikowa. Strzelali z nich do wyczerpania magazynków, błyskawicznie je wymieniali, a kiedy ich zabrakło, użyli ładunków wybuchowych potężnej mocy. Celem było zabicie jak największej liczby ludzi. To miało odstraszyć Francję od kontynuowania nalotów na ważne dla Państwa Islamskiego cele w Syrii - wyjaśniał prokurator Paryża Francois Molins.

Prokurator potwierdził, że jednego z terrorystów zidentyfikowano. To osoba urodzona we Francji w 1985 roku. Francuski wymiar sprawiedliwości skazywał go ośmiokrotnie, ale mężczyzna ten nigdy nie trafił za kratki. W 2010 roku znalazł się na liście osób, których poglądy uległy radykalizacji pod wpływem ideologii dżihadu.

ATAK NA PARYŻ

Zamachy wstrząsnęły Paryżem w piątkowy wieczór. Uzbrojeni napastnicy zaatakowali - jak poinformowały władze - w siedmiu miejscach. Do ataków doszło w hali koncertowej, kilkunastu barach i restauracjach we wschodnim Paryżu, a także na narodowym stadionie Stade de France w centrum miasta. 

W czasie, gdy odbywał się tam towarzyski mecz piłkarski Francja - Niemcy, na zewnątrz doszło do dwóch eksplozji, które były wyraźnie słyszalne podczas transmisji. Ze stadionu ewakuowany został prezydent Francois Hollande, który wraz ze współpracownikami pojechał do ministerstwa spraw wewnętrznych, by na bieżąco śledzić sytuację. Dołączył do niego szef resortu Bernard Cazeneuve i premier Francji Manuel Valls.  Tu zginęło trzech zamachowców.

Najbardziej tragiczne wydarzenia rozegrały się w hali koncertowej Bataclan, gdzie odbywał się koncert grupy rockowej Eagles of Death Metal. Tam uzbrojeni bandyci wzięli zakładników. Świadkowie twierdzili, że terroryści przed atakiem wznosił okrzyki "Allahu akbar", a następnie zaczęli strzelać w kierunku ludzi. Doszło do szturmu sił specjalnych i policji. Tutaj miało zginęło najwięcej osób.

Dżihadyści podali, że ośmiu ich bojowników, którzy przeprowadzili ataki, było wyposażonych w karabiny szturmowe oraz w tzw. pasy szahida, służące do przeprowadzania samobójczych zamachów.

Terroryści ostrzelali również pełne ludzi ogródki restauracji w X i w XI dzielnicy Paryża. Za każdym razem słychać było okrzyk "Allah jest wielki" i że jest to zemsta za interwencję w Syrii. Jeden z terrorystów miał zostać zabity przez policję na ulicy.

ZOBACZ RELACJĘ Z PIĄTKOWEGO WIECZORU WE FRANCJI >>>

Lotniska we Francji, mimo ogłoszenia stanu wyjątkowego, są otwarte. Utrzymywane są też połączenia kolejowe - informuje MSZ w Paryżu. - Port lotnicze kontynuują pracę. Rejsy lotnicze i usługi kolejowe są realizowane - stwierdza w oświadczeniu francuski MSZ.

Nieczynne będą dziś szkoły i uniwersytety, a także sale koncertowe i teatry, niektóre strefy w miastach zostaną wyłączone z ruchu. Wprowadzono zakaz organizowania manifestacji.

Relacja odświeża się automatycznie co 30 sekund