Historia żyjącego głęboko w dżungli zaginionego plemienia błyskawicznie obiegła cały świat. I nic dziwnego. Indianie nie wiedzą, co to telefon, telewizor, samochód. Nie wiedzą nawet, że poza nimi na tej samej planecie żyje jeszcze sześć miliardów ludzi. Gdy nad ich głowami przeleciał helikopter, zaczęli do niego strzelać z łuków.

Jose Carlos Meirelles, fotograf, który opublikował zdjęcia, twierdził, że był to pierwszy kontakt tego brazylijskiego plemienia ze światem zewnętrznym. Przechwalał się też, że po raz pierwszy udało się Indian uwiecznić na zdjęciach.

Okazuje się jednak, że relacja Meirellesa była tylko częściowo prawdziwa. Ostatnio wyznał, że, co prawda, osoby na zdjęciu to rzeczywiście członkowie plemienia, lecz nie jest ono wcale "zaginione". Brazylijskie władze wiedziały o istnieniu plemienia już od 1910 roku. Takich grup jest w Brazylii więcej. Tylko w tym regionie, bez żadnego kontaktu z cywilizacją żyje około 50 plemion.

Po co zatem fotograf wypuścił w świat fałszywą informację? Złośliwi twierdzą, że dla sławy. Jednak on sam zapewnia, że chciał dobrze. Twierdzi, że upowszechniając informację o Indianach, zamierzał tylko zwrócić uwagę na ich ciężki los. Bo - jak twierdzi - plemieniu zagraża rabunkowa gospodarka leśna oraz dzikie osadnictwo - podaje onet.pl za serwisem buzz.yahoo.com.