Pierwszym agentem, którego dopadł osetyński kontrwywiad, jest major Timur Guchmazow z wojsk ochrony pogranicza - pisze rosyjski "Kommiersant". Wszystko przez tajne archiwa gruzińskiego ministerstwa, które wpadły w ręce rosyjskich wojsk. Gruzini nie zdążyli zniszczyć ani list z nazwiskami swych agentów, ani taśm z nagranymi spotkaniami.

Dlatego rosyjski i osetyński kontrwywiad ma bardzo łatwe zadanie. Nie trzeba prowadzić żadnych żmudnych śledztw, bo gruziński wywiad sam podarował Rosjanom swych agentów.