Nie chcę mieć politycznego ADHD. Nie zamierzam robić z siebie małpy. Nie chcę udowadniać, że jestem strasznie aktywny politycznie. Ludzie widzą to, co robię - mówił  w "Kropce nad i" na antenie TVN24 prezydent Bronisław Komorowski. Odpierał on w ten sposób zarzuty, że jest za mało aktywną głową państwa. Przypomniał, że odbył więcej zagranicznych wizyt, czy zgłosił więcej projektów ustaw, niż jego poprzednicy.

Prezydent tłumaczył także, dlaczego nie chce debatować z Andrzejem Dudą. Proszę wybaczyć, żebym ja po 5 latach, kiedy PiS regularnie odmawiało debaty, biegł na wezwanie Andrzeja Dudy - stwierdził. 

Skomentował też niektórych swych konkurentów. Stwierdził, że prezydentura nie jest miejscem, gdzie się uczy sprawowania władzy. W imię odpowiedzialności za Polskę powinno się kandydować wtedy, kiedy już się zgromadziło umiejętności, aby oddać je Polsce w ramach prezydentury. Dlatego też, jego zdaniem, nie powinni startować w wyborach ludzie bez odpowiedniego doświadczenia politycznego. Mamy do czynienia ze zjawiskiem wystawiania do walki o urząd głowy państwa osób bez wystarczającego doświadczenia. Wydaje mi się to czymś, co nie świadczy o szacunku do państwa polskiego ze strony środowisk, które zgłaszają takich kandydatów - powiedział.

Wbił też szpilę Magdalenie Ogórek za jej słowa o telefon do Władimira Putina. Przypomniał, że on sam kilka razy rozmawiał z rosyjskim przywódcą, ale dialog warto nawiązać tylko wtedy, gdy jest szansa na pozytywne załatwienie spraw. Magdalena Ogórek prezentuje dosyć oryginalne podejście do polityki. Jeżeli ktoś myśli, że od telefonu do prezydenta Putina zależy pokój w Europie, to troszkę mija się z rzeczywistością - podsumował.

ZOBACZ TAKŻE: Nowy sondaż prezydencko-parlamentarny. WYNIKI>>>