Zaczął się wyścig o miejsca w przedszkolach
- "Polska szkoła się zmienia"
- Tajne nauczanie w polskich przedszkolach
- Komputer znają już od przedszkola
- Sześciolatki w przepełnionych klasach
- Projekt ustawy o żłobkach jest gotowy
- Państwo sfinansuje dzieciom przedszkole?
- Sukces w Polsce? Tylko przez znajomości
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Klara Klinger: Dlaczego w Polsce jest tak mało żłobków i przedszkoli?
Monika Rościszewska--Woźniak*: Bo założenie żłobka w Polsce graniczy z cudem. To tak jakby się chciało otworzyć małą przychodnię, bo żłobek podlega ministerstwu zdrowia. A pieniędzy na zakładanie publicznych placówek nie ma. Efekt jest taki, że na terenach wiejskich do żłobków chodzi zaledwie... 14 dzieci! A w całej Polsce około dwóch procent dzieci. Nic się nie zmieni, dopóki ustawa, nad którą prace trwają od lat, nie zostanie w końcu przyjęta. Z przedszkolami też nie jest najlepiej. 40 proc. polskich dzieci nie ma do nich dostępu, a aż 70 proc. wiejskich dzieci nie ma szans na przedszkole.
Może nie ma wcale potrzeby, by wszystkie dzieci chodziły do przedszkola?
Oczywiście, że jest! Polscy rodzice często stają przed dramatycznymwyborem: pracować i wydawać całą pensję na niewykwalifikowaną opiekunkę, czy zostać w domu z dzieckiem. Wiele osób przerywa pracę lub koczuje przed żłobkiem czy przedszkolem żeby zapisać dziecko. I Jeszcze jedna sprawa: brak żłobków i przedszkoli wyrządza ogromną krzywdę najmłodszym. Bo te placówki to dla wielu dzieci szansa na wyrównanie startu edukacyjnego. Szczególnie dotyczy dzieci ze wsi czy z rodzin zagrożonych wykluczeniem społecznym.
Jak więc zmienić tę fatalną sytuację?
Oprócz zmiany prawa, warto też zmienić sposób myślenia o problemie. Oczywiście potrzebne są pieniądze, ale nie tylko. Nie trzeba bowiem koniecznie od razu budować molochu za 10 milionów złotych dla setki dzieci. Trzeba myśleć o różnych formach opieki nad najmłodszymi dostosowanych do potrzeb. Na przykład w Finlandii często tworzy się małe grupy, gdzie są dzieci w wieku od półtora roku do 5 lat. Otwiera się małe kluby albo powierza się dziecko wykwalifikowanej osobie mieszkającej w pobliżu, która ma pod opieką kilkoro innych maluchów.
Dzięki takimrozwiązaniom w większości starych krajach unijnych kobiety nie mają problemów z powrotem do pracy. Tymczasem u nas rozbudowuje się osiedla, ale nikt nie myśli zawczasu, żeby zabezpieczyć miejsca edukacji małych dzieci. Diagnoza zapotrzebowania na żłobki i przedszkola powinna poprzedzać decyzje budowlane.
Problem jest palący, bo w Polsce mamy problem z demografią.
Jeżeli nie będzie ułatwień dla rodziców, by mogli łączyć rodzicielstwo z pracą, wykształcone kobiety nie zdecydują się na więcej niż jedno dziecko. Muszą mieć pewność, że znajdą miejsce, które zaopiekuje się dzieckiem i zadba o jego edukację, gdy one zechcą wrócić do pracy.
*Monika Rościszewska - Woźniak z Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A.Komeńskiego






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!