84-latka pod sąd za kradzież masła
Przed Sądem Grodzkim w Krakowie stanie 84-letnia wdowa. Choć cierpi na zaburzenia pamięci i jest leczona psychiatrycznie, odpowie za kradzież kostki masła. Wartość szkody - 4 złote 74 grosze.
- Austria: 18 lat więzienia dla 80-letniej Polki
- Ukradli słodycze ze szpitalnego bufetu
- Policjant uwziął się na emerytkę, bo nazwała go ćwokiem
- Emerytka wygrała z elektrownią
- Przerobił spodnie, by więcej ukraść
- "Brawurowy" wyczyn 82-letniej złodziejki
- Tak się wrabia emerytów
- Emerytka wygrała w sądzie z ZUS-em
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Proces 84-letniej kobiety rozpocznie się 20 marca. Wymiar sprawiedliwości traktuje jej sprawę poważnie - emerytce zapewniono biegłego sądowego oraz obrońcę z urzędu. Kobietę wysłano też na badanie psychiatryczne. A w razie niestawienia zagrożono, że "zostanie zarządzone przymusowe doprowadzenie przez policję".
Czy za kradzież batonika albo kajzerki można trafić przed oblicze sądu? Tak. W dodatku takie przypadki już się zdarzały. W 2003 r. 67-letnia emerytka odpowiadała za kradzież batonika o wartości 69 groszy.
>>> Emerytka wygrała z elektrownią
Wszystko dlatego, że kodeks wykroczeń nie przewiduje dolnej wartości szkody, od której wymiar sprawiedliwości może zająć się sprawą. To od sędziego zależy, czy społeczną szkodliwość czynu uzna za wystarczającą do wszczęcia postępowania.
"Przekroczyliśmy granice absurdu" - przyznaje w "Dzienniku Polskim" Rafał Lisak, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. I dodaje, że to będzie sprawa, w której sąd za banalną sprawę będzie się starał osądzić staruszkę z demencją, która podczas dwugodzinnego oczekiwania w sklepie na przyjazd policji nie potrafiła sobie przypomnieć, jak się nazywa. Gazeta wyliczyła, że koszty sądowe, które obciążą kobietę, wyniosą ponad tysiąc złotych. "Nikt nie liczy kosztów emocjonalnych, które ponosi starsza pani i jej rodzina" - zauważa "Dziennik Polski".
>>> 73-latka napadła na pocztę
"Trudno czynić zarzut ekspedientce, że zgłosiła kradzież, ale z drugiej strony, widząc 84-letnią kobietę i znikomą wartość szkody, można się zastanawiać, czy nie przesadzono. Kiedy bowiem następuje zgłoszenie, to postępowanie toczy się już niemal automatycznie. Trudno tę machinę zatrzymać" - zauważa Bartosz Kosmala, prezes Krakowskiego Klubu Federacji Konsumentów.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!