Utopił półtora miliona w fałszywych obrazach
- Fałszywe euro z Belgradu
- CBŚ przechwyciło 250 tys. fałszywych euro
- Ksiądz z Olkusza fałszował pieniądze
- Artyści, których nigdy nie było
- Pieniądze z NBP kupisz w internecie
- Hazardzistka wyciągnęła z sejfu miliony
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Obraz to nie banknot, można oszukiwać
Łódzka prokuratura po zawiadomieniu Kucińskiego wszczęła śledztwo. W sprawie oszustwa. Teraz czeka ją twardy orzech do zgryzienia: do wszystkich zakwestionowanych obrazów będzie musiała zamówić ekspertyzy. To oznacza, że śledztwo będzie się ciągnęło kilka lat, a i tak jeśli sprawa trafi do sądu, adwokaci Andrzeja N. będą się domagać kolejnych ekspertyz.
Jacek Kuciński też ma twardy orzech do zgryzienia: za większość obrazów płacił gotówką, nie żądał faktury. Nie dopominał się o ekspertyzy, które świadczyłyby o autentyczności obrazów. Na dobrą sprawę jego jedynym dowodem, że kolekcja pochodzi z jednego źródła, jest to, że wszystkie obrazy od Andrzeja N. oprawiał w złote ramki ten sam zakład w Łodzi.
To słaby dowód
Jeżeli oszust ma fałszywy obraz i próbuje go sprzedać, to bardzo trudno udowodnić mu złą wolę. Jeśli nawet policja zatrzyma kogoś w czasie nakładania sygnatury na obraz, to jeżeli ten ktoś się nie przyzna "tak, chciałem go sprzedać, podrabiałem, żeby wyglądał jak oryginalny", to też nic nie można mu zrobić. Z własnym płótnem obywatel może robić, co chce. Jan Mikołajczak, zastępca naczelnika wydziału kryminalnego rozkłada ręce: "W tym momencie policja podejmuje działania zgodnie z ustawą z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Art. 109a mówi: kto podrabia lub przerabia zabytek w celu użycia go w obrocie zabytkami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Art. 109b: kto rzecz ruchomą zbywa jako zabytek ruchomy albo zbywa zabytek jako inny zabytek, wiedząc, że są one podrobione lub przerobione, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
"Ale jak policja złapie obywatela z fałszywym banknotem, to taki obywatel ma kłopoty, choćby banknot trafił do niego przypadkiem" - naciskamy. "Nie można tego porównać do przepisów, które dotyczą banknotów. Fałszerstwo pieniędzy to bardzo poważne przestępstwo, nazywane zbrodnią. W kodeksie karnym zagrożone jest karą do 25 lat pozbawienia wolności".
"Dobrze, fałszerz namalował Moneta. Obraz wysechł, ląduje na aukcji. Jeżeli w tym momencie ktoś zostaje zatrzymany, bo wprowadza fałszywki w obieg, znów nic się nie dzieje. Dlaczego?" - nie możemy zrozumieć.
"Dzieje się, jest prowadzone postępowanie, które ma na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności towarzyszących tej sprawie, a od jego wyników zależy, czy będą stawiane zarzuty i co będzie działo się z potencjalnym dziełem". A prowokacje policyjne? "O tym można mówić tylko w odniesieniu do konkretnych spraw..."
Fals? Powód do wstydu
Adam Konopacki: "Jeden z najbogatszych Polaków zapłacił za falsyfikat ponad 20 tys. zł. To dzieło nie było warte nawet 100 zł. Oczywiście taki człowiek oficjalnie nie ujawni się, żeby nie narażać na śmieszność".
Nikt w Polsce nie wie, jaka jest skala fałszerstw na rynku sztuki. Jan Mikołajczak z Komendy Głównej: "Nie ma takiej zakładki w policyjnych statystykach. Skala jest trudna do oszacowania, bo ciemna liczba fałszerstw nie jest nam znana. Osoby pokrzywdzone często nie są zainteresowane zgłoszeniem faktu do organów ścigania, gdyż chcą odzyskać swoje pieniądze, jeżeli jest to możliwe, to od osoby, która je oszukała lub od kolejnego kupca, któremu uda się obraz sprzedać".
Nad biurkiem Jacka Kucińskiego wisi portret brodatego Żyda. "Masz Jacuś, każdy lodzermensch musi mieć swojego Żyda. Żeby patrzył, czy dobrze pieniądze liczysz" - miał powiedzieć Andrzej N. Portret Żyda był gestem przyjaźni. Przedwojenny olej, wart kilka tysięcy złotych. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale dziś już wiadomo, że portret Żyda powstał góra osiem lat temu. I że w najlepszym wypadku można go sprzedać za sto złotych.
Jacek Kuciński patrzy na swojego Żyda i liczy pieniądze. Nocami śni mu się półtora miliona, które utopił w falsyfikatach.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!