Zabójca z Łodzi przyznał się do winy
34-letni mieszkaniec Łodzi, który w ubiegłym tygodniu zamordował swoją żonę i dwoje dzieci, w piątek przyznał się do winy i opisał przebieg tragedii. Ujawnił, że zbrodnia była zaplanowana, a on sam chciał popełnić samobójstwo. Jego zeznania potwierdzają ustalenia śledczych.
- "Kanibal z Rouen" skazany na 30 lat więzienia
- Morderca dziennikarki Politkowskiej złapany
- Morderca swojej rodziny poszukiwany przez policję
- "Wampir" z Kowar schwytany
- Zabili za to, że zwrócił im uwagę
- Zadźgał 6-letnią córkę, a potem się powiesił
- Ojciec żołnierza planował zamach na prezydenta?
- Zabójca z Łodzi uwielbia o sobie czytać
- Szaleniec wpadł do biura posła PiS
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
34-letni Mariusz M. od poniedziałku jest aresztowany; ze szpitala psychiatrycznego został przewieziony do więziennego szpitala w Łodzi. Biegli lekarze - ze względu na stan zdrowia - nie zgadzali się wcześniej na jego przesłuchanie.
"Obecnie lekarze uznali, że stan zdrowia podejrzanego umożliwia jego przesłuchanie i dlatego prokurator przesłuchał go w piątek w więziennym szpitalu" - powiedział PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.
Według prokuratury, Mariusz M. przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów; odpowiadając na pytania prokuratora, opisał przebieg zbrodni.
W ocenie prokuratury jego wyjaśnienia są zgodne z dotychczasowymi ustaleniami. "Mężczyzna przyznał, że zamiar zabójstwa pojawił się już wcześniej. Przyznał też, że chciał popełnić samobójstwo" - dodał Kopania. Nie chciał mówić o szczegółach.
Tragedia rozegrała się tydzień temu w wieżowcu przy ul. Dąbrowskiego w Łodzi. Według śledczych, do zbrodni doszło w nocy lub nad ranem, bo jeszcze w czwartek wieczorem zamordowana kobieta rozmawiała przez telefon ze swoją przyjaciółką. To właśnie ona zaalarmowała policję w piątek ok. godz. 10.30; była zaniepokojona, że nie może się skontaktować ze znajomymi, którzy nie przyszli do pracy, a ich dzieci nie pojawiły się w szkołach.
Źródło: PAP
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!