W rozmowie z Konradem Paseckim w RMF FM Marek Falenta zaprzeczył, jakoby zlecał założenie podsłuchów, bądź kupował taśmy od zatrzymanego w tej sprawie Łukasza N.
- - mówi Falenta.
Zatrzymany menadżer restauracji "Sowa i Przyjaciele" niegdyś pracował dla Falenty. Biznesmen twierdzi, że nie miał pojęcia o "podsłuchowej" działalności kelnera i nie wierzy w jego winę, co więcej on sam podsłuchami się brzydzi.
Przyznaje też, że widywał się z Piotrem Nisztorem, który przyniósł taśmy do "Wprost". Twierdzi, że spotykali się, bo dziennikarz pisał na temat jego firm i o mafii węglowej.
CZYTAJ WIĘCEJ: Wszystkie taśmy Nisztora. Kim jest dziennikarz od afery podsłuchowej?>>>>
- mówi w czasie wywidu Falenta.
Zdaniem biznesmena w całą aferę został wrobiony z zemsty.
Falenta twierdzi, że zna niewielu polityków. Potwierdza, że zatrudnia m.in. Tomasza Misiaka, czy Roberta Kwiatkowskiego, ale z nagranymi politykami nic go nie łączy.
- mówi o znanych mu politykach.
Falenta mówił też swoich politycznych poglądach:
CZYTAJ WSZYSTKO o aferze taśmowej>>>>