Ksiądz zakazał aborcji zgwałconej nastolatce
Zgwałcona czternastolatka przyjechała do warszawskiego szpitala, by usunąć ciążę. Krok w krok za nią podążał ksiądz i działaczki z organizacji obrońców życia. Postawili zarzut nakłaniania małoletniej do aborcji. A zabieg się nie odbył. Prokuratura bada sprawę - pisze "Gazeta Wyborcza".
- Miller: Przeciwnicy aborcji są jak hitlerowcy
- Prokuratura nie zajmie się aborcją 14-latki
- Ministerstwo chce rejestrować kobiety w ciąży
- Aborcja przez internet dostępna dla Polek
- Polskie feministki żądają możliwości aborcji na Litwie
- Naga kobieta namawia do dyskusji o aborcji
- "Wyborcza" napisała o gwałcie, którego nie było
- Ciężarna 14-latka dzieli Polaków
- Przeciwnicy aborcji kontra Google
- "Zawinili fanatyczni katolicy"
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czternastoletnia Agata ma prawo do legalnej aborcji, gdyż ciąża jest wynikiem gwałtu. Potwierdziła to lubelska prokuratura. Dziewczyna chciała dokonać aborcji w Lublinie, gdzie mieszka. Jednak dwa szpitale odmówiły. W jednym z nich podczas rozmowy dziewczyny i jej matki z ordynatorem nagle pojawił się ksiądz. Zaczął przekonywać nieletnią, że powinna urodzić - twierdzi gazeta.
Od tej pory księża, kobiety i psycholodzy z organizacji antyaborcyjnych cały czas są blisko Agaty. Matka dziewczyny poprosiła o pomoc Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która pomagała znaleźć szpital, w którym dokonają zabiegu. Miał się odbyć w tym tygodniu przy ul. Inflanckiej w Warszawie. Dziewczyna przyjechała w środę rano. Według przedstawicielek Federacji następnego dnia w szpitalu pojawił się ksiądz z Lublina i kobiety z organizacji pro-life.
"To był koszmar" - opowiada pracownica. "Oni ją zaszczuli. Prócz księdza pojawili się także dziennikarze albo z Radia Maryja, albo z Telewizji Trwam. A kobiety z organizacji antyaborcyjnej okupowały sekretariat" - denerwuje się kobieta.
Dyrekcja szpitala potwierdza, że pacjentka leżała na oddziale, ale aborcji nie było. "Otrzymaliśmy faksem pismo z sądu, że zabieg nie może się odbyć, dlatego pacjentka została wypisana" - mówi Janusz Siemaszko, dyrektor szpitala przy Inflanckiej.
Według "GW" chodzi o postanowienie sądu rodzinnego o umieszczeniu małoletniej w Pogotowiu Opiekuńczym w Lublinie na czas zakończenia sprawy o pozbawienie matki Agaty władzy rodzicielskiej.
Postępowanie związane ze zgłoszonym podejrzeniem przestępstwa nakłaniania do aborcji prowadzi Prokuratura Warszawa Śródmieście-Północ. "Trwają przesłuchania świadków" - mówi Agnieszka Muł, szefowa tej prokuratury.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!